Niestety
nie uda się,po dzisiejszym wykonaniu telefonu do fundacji dowiedziałam
się że wysyłanie 1% na dziecko które nie ma nadanego jeszcze nr
ewidencyjnego,a tylko sam nr KRS jest ryzykowne i mało prawdopodobne że
kwoty trafią na jej subkonto.Konto jest wspólne dla wszystkich dzieci i
dopiero po tym nr ewidencyjnym(którego Maja nie ma) oni rozprowadzają
kwoty na dane wyodrębnione konta poszczególnych dzieci.Na nr się czeka
dość długo ok 3 m-ce .Nic na to nie poradzę choć trochę żal że nie będę
mogła uzbierać nic na leczenie Majki z podatków.
Proszę was wszystkich chcących przypisać 1% wstrzymajcie się jeszcze kilka dni z tym,
w przyszłym tygodniu poinformuję was czy dadzą nam ten nr wcześniej,pani kazała mi dzwonić po niedzieli,może coś przyspieszą.Jeśli nie ,to nie będę was dłużej trzymała bo jest zrozumiałe że każdy chce się rozliczyć jak najprędzej.Dziękuję za wyrozumiałość.
czwartek, 31 stycznia 2013
środa, 30 stycznia 2013
30.01.2013
Maja właśnie zrobiła sobie poobiednią drzemkę,jest słaba z lekko podniesioną temp do ok 37,4 .
Z racji tego że mamy zwiększoną dawkę cyklosporyny martwimy się by nie był za wysoki poziom i chcemy to jak najprędzej sprawdzić.
Tak sobie myślę ,ponieważ chciałabym by mój blog trafiał do większej liczby osób i czasami napiszę na forach o naszym nieszczęściu podając link d bloga ,czy to jest ok? Spotkałam się z wieloma opiniami gdzie wy kochani współczujecie,gdzie pomagacie,ale są też opinie negatywne wobec mnie,Majki i mojej rodziny ,czy ja robię coś złego bo chce ratować życie dziecka?Powiedzcie mi czy powinnam zaprzestać takiego rozgłaśniania sprawy? Smutno mi kiedy spotykam na swojej drodze osoby zawistne,okrutne,ale są takie,nie pomaga mi to wcale przy tej chorobie córki,ale niejednokrotnie muszę z takimi stawać twarzą w twarz.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś otrzymałam umowę z fundacji do podpisania i są tam numery konta na które można wpłacać darowizny lub 1% tyle że dziecku nie nadano jeszcze jego numeru członkowskiego na który się czeka ok 2-3 mc-y jak wyczytałam na forach ,więc nie wiem czy już mogę zacząć zbierać ten procent z podatków i podać wam ten nr konta który mi przysłali czy muszę czekać na nr członkowski ,bo chciałabym aby to trafiło na Majkę a nie na fundację.Jutro do nich zadzwonię zapytam ,jeśli będę mogła zacząć zbierać już teraz to wam to zaraz napisze i podam konto w fundacji i inne niezbędne dane.
Maja właśnie zrobiła sobie poobiednią drzemkę,jest słaba z lekko podniesioną temp do ok 37,4 .
Z racji tego że mamy zwiększoną dawkę cyklosporyny martwimy się by nie był za wysoki poziom i chcemy to jak najprędzej sprawdzić.
Tak sobie myślę ,ponieważ chciałabym by mój blog trafiał do większej liczby osób i czasami napiszę na forach o naszym nieszczęściu podając link d bloga ,czy to jest ok? Spotkałam się z wieloma opiniami gdzie wy kochani współczujecie,gdzie pomagacie,ale są też opinie negatywne wobec mnie,Majki i mojej rodziny ,czy ja robię coś złego bo chce ratować życie dziecka?Powiedzcie mi czy powinnam zaprzestać takiego rozgłaśniania sprawy? Smutno mi kiedy spotykam na swojej drodze osoby zawistne,okrutne,ale są takie,nie pomaga mi to wcale przy tej chorobie córki,ale niejednokrotnie muszę z takimi stawać twarzą w twarz.
----------------------------------------------------------------------------------------------
Dziś otrzymałam umowę z fundacji do podpisania i są tam numery konta na które można wpłacać darowizny lub 1% tyle że dziecku nie nadano jeszcze jego numeru członkowskiego na który się czeka ok 2-3 mc-y jak wyczytałam na forach ,więc nie wiem czy już mogę zacząć zbierać ten procent z podatków i podać wam ten nr konta który mi przysłali czy muszę czekać na nr członkowski ,bo chciałabym aby to trafiło na Majkę a nie na fundację.Jutro do nich zadzwonię zapytam ,jeśli będę mogła zacząć zbierać już teraz to wam to zaraz napisze i podam konto w fundacji i inne niezbędne dane.
wtorek, 29 stycznia 2013
Dziś
Maja,jest trochę osłabiona ,tak zazwyczaj się dzieje kiedy sterydy
tracą swoje właściwości wzmacniające ,ale w piątek znowu zaczynamy,myślę
że się nie rozchoruje do tego czasu.
Przez 3 dni dostałam dużo wiadomości e-mail od osób czytających mojego bloga,staram się odpowiadać na wszystkie ,ale jeśli komuś nie odp do tej pory proszę o wybaczenie ,postaram się to nadrobić ,czasami tracę rachubę w odp i zapominam komu odpisałam a komu nie.
Jeśli
znajdują się tu jakieś osoby które miały do czynienia z tą chorobą
bardzo bym prosiła o kontakt,chciałabym się coś dowiedzieć o postępach i
czy wszystkie przypadki kończą się tak samo tzn przeszczep czy można
też bez.
Wiem że tych przypadków choroby jest bardzo mało,ale słyszałam że w Warszawie były jakieś chore dzieci leczone.Ja mam kontakt tylko z jedną mamą której syn był chory i przeszedł przeszczep,pisał do mnie wczoraj też jeden pan ale jego sytuacja była nieco inna niż Majki bo się okazało u nich ,że nie do końca to jest Zespól Hemofagocytarny.
Przez 3 dni dostałam dużo wiadomości e-mail od osób czytających mojego bloga,staram się odpowiadać na wszystkie ,ale jeśli komuś nie odp do tej pory proszę o wybaczenie ,postaram się to nadrobić ,czasami tracę rachubę w odp i zapominam komu odpisałam a komu nie.
Jeśli
znajdują się tu jakieś osoby które miały do czynienia z tą chorobą
bardzo bym prosiła o kontakt,chciałabym się coś dowiedzieć o postępach i
czy wszystkie przypadki kończą się tak samo tzn przeszczep czy można
też bez.Wiem że tych przypadków choroby jest bardzo mało,ale słyszałam że w Warszawie były jakieś chore dzieci leczone.Ja mam kontakt tylko z jedną mamą której syn był chory i przeszedł przeszczep,pisał do mnie wczoraj też jeden pan ale jego sytuacja była nieco inna niż Majki bo się okazało u nich ,że nie do końca to jest Zespól Hemofagocytarny.
poniedziałek, 28 stycznia 2013
Kochani,tak
bardzo się ucieszyłam że są osoby które czytają mojego bloga,które też
się modlą za moje dziecko ,tak wierzę w Boga,modle się choć czasami mi
brak sił ,kiedy czytam różne wpisy o tej chorobę ,których nie raz
szukamy po angielskojęzycznych stronach ,bo u nas mało o tym piszą,zdaję
sobie sprawę jaka to poważna choroba,mimo że Maja czasami wygląda jak
by była zdrowa ,jak sobie pomyśle że to tylko leki powodują wstrzymanie
choroby ,to zaraz mi się chce płakać.Boje się ,boje się wszystkiego co
będzie żyjemy tym co jest obecnie.Chcę zapewnić Majce wszystko czego
potrzebuje dziecko w jej wieku,chcę by nic jej nie brakowało,choć
czasami nie mam takiej możliwości staram się,staram się by miała
zabawki,by mała soczki,książeczki,jogurciki,trochę słodyczy.Leki zawsze
musimy mieć,bo bez nich nie będzie mogła normalnie funkcjonować,nawet te
okropne sterydy,one wstrzymują chorobę,one trochę zabezpieczają
organizm przed infekcjami.Teraz też będziemy chcieli uzbierać troszkę
pieniędzy na łóżeczko dla Majki ,ponieważ śpi z nami a nie jest to
wskazane przy jej chorobie.Czasami myślę sobie że to dobrze że Maja jest
mała bo nie zdaje sobie sprawy tak bardzo z powagi choroby,wie że musi
znosić wiele rzeczy ,ze czasami cierpi,ale nie wie dlaczego tak jest,mam
nadzieje ze zapomni.Kiedyś w szpitalu pewna pani psycholog poprosiła
mnie do swoich studentów abym im opowiedziała o Majce,o nas .Zapytali
mnie dlaczego jestem taka silna,dlaczego nie wdać moich łez kiedy im to
opowiadam,powiedziałam im wtedy że płacze wtedy kiedy nikt mnie nie
widzi,na początku choroby płakałam nawet przy dziecku ,nie dałam rady
się powstrzymywać,ale dla niej teraz muszę być silna.
Bardzo wam dziękuję że jesteście,ze pomagacie jak możecie,nad wszystkim co napiszecie myślę i wszystko czytam.Wczoraj mojego bloga odwiedziło 7 tys osób!!! mogę wam powiedzieć ile osób do mnie napisało ,bądź pomogło, nie jest to więcej niż 20 osób,ale każda osoba która zaistnieje w naszym życiu przyczyni się do ratowania życia mojej córeczki ,nawet osoby które piszą ,tez pomagają,więc bądźcie nadal z nami.
JESTEŚCIE WSPANIALI... Zobaczyłam rachunek zaskoczyliście mnie,Maja dostanie swoje łóżeczko...:)

Nieco później
- Dzięki wam tak będzie wyglądało Majki łóżeczko ,sama wybrała motyw,słonik na szczęście:) Zamówione czekamy na dostawę-.
Bardzo wam dziękuję że jesteście,ze pomagacie jak możecie,nad wszystkim co napiszecie myślę i wszystko czytam.Wczoraj mojego bloga odwiedziło 7 tys osób!!! mogę wam powiedzieć ile osób do mnie napisało ,bądź pomogło, nie jest to więcej niż 20 osób,ale każda osoba która zaistnieje w naszym życiu przyczyni się do ratowania życia mojej córeczki ,nawet osoby które piszą ,tez pomagają,więc bądźcie nadal z nami.
JESTEŚCIE WSPANIALI... Zobaczyłam rachunek zaskoczyliście mnie,Maja dostanie swoje łóżeczko...:)

Nieco później
- Dzięki wam tak będzie wyglądało Majki łóżeczko ,sama wybrała motyw,słonik na szczęście:) Zamówione czekamy na dostawę-.
sobota, 26 stycznia 2013
Wczorajszy dzień znów spędziliśmy w Lublinie,do
domu dojechaliśmy koło 18:30 Wszystko przebiegło dobrze za wyjątkiem
tego że po wkłuciu do portu centralnego krew nie poszła.Trzeba było więc
ukłuć jeszcze w rączkę i założyć wenflon przez który pobrano badania i
podano chemię,a do portu wstrzyknięto lek który miał za zadane rozpuścić
powstały skrzep w żyle głównej który zablokował prawidłowy wypływ krwi z
tego portu.Więc Maja była podłączona do dwóch kroplówek.Po 2 godzinach
sprawdzono czy lek zadziałał i było ok- krew z portu cofnęła się
prawidłowo,Majkę to wczoraj nie uchroniło przed stresem i bólem który
towarzyszy wkłuciom ,nawet wyciąganie igieł nie należy do przyjemności
kiedy trzeba odkleić skórkę( plaster do vascu portu) która bardzo mocno
przywiera do skóry(bardzo ciężko jest to odlepić) i pod ciśnieniem
wstrzyknąć heparynę do portu po czym wyciągnąć igłę.Płakała biedulka
,ale trzymam się nadziei że wszystko co przechodzi,że cierpi ma jakiś
sens, że to pozwoli jej wrócić do zdrowia.Hemoglobina wzrasta,inne wyniki plus minus ,mogą być jak to mówi dr,ale poziom cyklosporyny za niski i znów kombinacje z dawkowaniem,ma 79 a musi mieć ok 150 ,jak nie za wysoki to znów za niski.
Kolejna chemia 08.02.2013 wcześniej sterydy :(
czwartek, 24 stycznia 2013
Nadal
w oczekiwaniu na umowę z fundacji do podpisania i odesłania,obiecali
wysłać w ciągu 10 dni,chyba że nasza poczta tak się spieszy...
Postanowiłam że jeśli mi nie odpowiedzą do początku lutego ,nie będę podpisywała z nimi umowy bo to będzie koniec okresu rozliczeniowego,więc co mi po fundacji?
Prywatni darczyńcy raczej się nie znajdą, jedynie co mogłabym pozyskać dla dziecka na leczenie to 1% z podatku,ale ,,na co komu musztarda po obiedzie?",jeśli nie będzie wpływów na subkonto fundacji,(na które cicho liczyłam z tego 1%) to po co mi ta umowa.Każdemu może się to wydawać takie kolorowe ,ale wcale tak nie jest.Kilka osób mnie pytało czy mam już coś z fundacji,ludzie to wcale tak nie jest ,najpierw trzeba uzbierać jakieś środki poprzez apele itd (tu ten 1%)potem zbierać rachunki,a dopiero kiedy są można je wysłać do sprawdzenia i ew zwrotu poniesionych kosztów.A nam nawet umowy nie przysłano,przecież jeszcze tyle do zrobienia.Tylko wszystko stoi w martwym punkcie.
Na początku choroby mojej córeczki znalazło się kilka osób które mi pomogły-za co im bardzo, ale to bardzo dziękuję. Leczenie i wszystko z nim związane jest bardzo drogie,jutro kolejny wyjazd kolejne leki,,,a my mamy puste kieszenie.Leki nie są refundowane ,a jeśli już są to tylko w części,taki nasz NFZ.Żyć nie umierać.../
Postanowiłam że jeśli mi nie odpowiedzą do początku lutego ,nie będę podpisywała z nimi umowy bo to będzie koniec okresu rozliczeniowego,więc co mi po fundacji?
Prywatni darczyńcy raczej się nie znajdą, jedynie co mogłabym pozyskać dla dziecka na leczenie to 1% z podatku,ale ,,na co komu musztarda po obiedzie?",jeśli nie będzie wpływów na subkonto fundacji,(na które cicho liczyłam z tego 1%) to po co mi ta umowa.Każdemu może się to wydawać takie kolorowe ,ale wcale tak nie jest.Kilka osób mnie pytało czy mam już coś z fundacji,ludzie to wcale tak nie jest ,najpierw trzeba uzbierać jakieś środki poprzez apele itd (tu ten 1%)potem zbierać rachunki,a dopiero kiedy są można je wysłać do sprawdzenia i ew zwrotu poniesionych kosztów.A nam nawet umowy nie przysłano,przecież jeszcze tyle do zrobienia.Tylko wszystko stoi w martwym punkcie.
Na początku choroby mojej córeczki znalazło się kilka osób które mi pomogły-za co im bardzo, ale to bardzo dziękuję. Leczenie i wszystko z nim związane jest bardzo drogie,jutro kolejny wyjazd kolejne leki,,,a my mamy puste kieszenie.Leki nie są refundowane ,a jeśli już są to tylko w części,taki nasz NFZ.Żyć nie umierać.../
środa, 23 stycznia 2013
Dzisiejszy dzień trochę mnie uspokoił ,Maja zaczęła się bawić,nawet starała się biegać :) Nie spała w dzień -wczoraj aż 3 razy.Nadszedł już czas że nożyczki wkroczyły w grę,na razie pozostawiliśmy jej kilka mm ,zobaczymy czy też będą tak intensywnie wypadać,wydają się nawet gęstsze niż wtedy kiedy miała je dłuższe.
Jeszcze jutrzejszy dzień i w piątek wyjazd znowu na chemię.
wtorek, 22 stycznia 2013
Jak zwykle powtórka z rozrywki była,no ale ponadto u Majki pojawiły się pleśniawki w buzi,musieliśmy się kontaktować ze szpitalem i mamy jej dołączyć nowy lek o nazwie Flucofast,aby nie doszło do pleśniawek płuc,gdyż jest to bardzo niebezpieczne.Pleśniawki są skutkiem przyjmowania sterydów,chemii ,antybiotyków i i braku odporności,niestety wszystkie te leki Maja musi przyjmować cały czas i takie zakażenia pojawiają się dość często.Proszę sobie wyobrazić że to dziecko od października nie schodzi z antybiotyków,nie wspominając o chemii i sterydach.Być może to też jest powodem że Maja w nocy nie sypia,a w dzień jest bardzo słaba.Teraz śpi bardzo się martwię bo jeszcze kilka dni temu było lepiej.
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Wczorajszy dzień,dzisiejsza miniona noc i ranek były straszne,jeszcze ani raz chyba Maja po sterydach nie miała takich nerwów.o spaniu nie było nawet mowy,calutka noc była koszmarem,my padnięci do granic wytrzymałości,Maja zapewne też,ciągle było: zostaw ,weź ,idź stąd,chodź ,nie tak, inaczej ,nie ruszaj,włącz bajkę ,wyłącz bajkę ,inną chcę -(nawet nie patrzyła co jest włączone)jadła w nocy 3 razy,piła z 10,rano po 8 godz dopiero ja zmożył sen na 2 godz ,gdzie i my mogliśmy się trochę zregenerować bo po przebudzeniu znowu marudziła ,nie chodzi dziś,chce tylko na rękach i znowu obgryza paznokcie.Oj będzie nam ciężko przez kilka dni.Nie wiem od czego to zależy że raz sterydy działają na nią łagodniej ,a raz jest koszmarnie.W każdym bądz razie za dwa tygodnie znowu sterydy, więc kiedy te się trochę wydalą dostaje nowe i tak się kręci kołowrotek,czuje że nerwica w niej pozostanie na zawsze i będzie wymagała leczenia...
sobota, 19 stycznia 2013
Dziś odbył się dzień dawcy szpiku w Zaborowiu,nie mogłam sobie wyobrazic by nas na nim zabraklo,zresztą sporo osób się zgłosiło ,myslę że w czlowieku drzemie taka potrzeba serca by komus pomóc bezinteresownie ,a jeśli w grę wchodzi uratowanie komuś życia tym najbardziej. Maja znowu przyjmuje sterydy ,tym razem ciężko to znosimy wszyscy,od dwóch tygodni nie przespana ani jedna noc ,a wczoraj to sie nasiliło jeszcze bardziej,hydroxisinum nie pomaga,a może trochę bo byc może mogło by byc znacznie gorzej-nie wiem.Bardzo trudno jest uspokoic i opanowac dziecko sterydowe,a żeby juz mu dogodzic to trzeba miec stalowe nerwy,kiedy pomysle ile przed nami jeszcze tego paskudztwa to mi slabo,ale trzeba przez to przebrnac,poki co musimy byc silni psychicznie ,fizycznie tez ,Majka jest cięzka a nie raz trzeba ja nosic by uspokoic.
Subskrybuj:
Posty (Atom)