Maje czeka kolonoskopia i biopsja jelitowa.
Biegunki nie przechodzą,konsultowaliśmy to z lekarzami zarówno z Lublina ,jak i z doktorem z Wrocławia.
Wyniki na rota i adeno wirusy ujemne .Mieliśmy wykonać jeszcze badanie w kierunku noro wirusów,ale nie wykonuje tego żadne labolatorium na podkarpaciu do których dzwoniliśmy,
a dzwoniliśmy bodajże do 20 miejsc zarówno Rzeszów,Krosno,Jasło,Stalowa Wola,Brzozów...
Nikt nie słyszła nawet o tym badaniu,jedynie w jednym miescu powiedziano nam ,że moga zabrac materiał do badania ,ale odsyłają gdzieś dalej.
Jutro musimy zadzwonić i się upewnić jak to będzie wyglądało.
Jeśli i ten wynik będzie ujemny,jedziemy do gastrologa na kolonoskopię i ten wycinek.
Nie chce nawet myślec ,jak będzie.
Dr z Wrocławia powiedział mi ,że nie można w tej sytuacji wykluczyc grafta ,ale nie można tez go potwierdzić,jedynie kolonoskopia może dac wynik i to nie zawsze.
Graft jelitowy n ie zawszed musi przebiegać z bólem brzucha,tak jak to ma miejsce w przypadku Mai,że nie za każdym razem ją boli brzuszek.
Biegunka jednak nie odpuszcza ,dziś np była już 5 razy.Takie stany trwaja juz bardzo długo,stanowczo za długo.
Fotofereza wciąż aktualna,nadal lekarz trzyma dla nas miejsce , po wynikach biopsji wszystko będzie jasne.
Proszę bądzcie z nami.
środa, 15 kwietnia 2015
piątek, 10 kwietnia 2015
Kilka słów
Zacznę może od tego co działo się ostatnio ,a właściwie od tematu artykułu.
Otrzymałam wczoraj telefon od redaktorki Nowin,że wiele osób zainteresowało się nasza sprawą
i w dniu dzisiejszym miał się ukazać ponownie artykuł w gazecie,czy się ukazał nie wiem,
nie kupiłam dziś tej gazety,ale miał być tam podany adres bloga ,ponieważ osoby,
które się kontaktowały z redakcją prosiły o kontakt.
Niestety nie można podawać prywatnych danych na łamach gazety,dlatego też Pani Małgorzata postanowiła opublikować materiał raz jeszcze z kilkoma poprawkami.
Od czasu publikacji zadzwoniło do mnie 3 osoby,kolejne 4 odezwały się w inny sposób.
W tej chwili nie mamy jeszcze żadnej oferty pomocy w sprawie dachu,ale nie tracimy nadziei.
Temat wzbudził różne sugestie u ludzi,jedni są za tym bym walczyła ,bym się starała ,innym nie bardzo to odpowiada,ale póki nie znajdą się w takiej sytuacji nie widzą tak naprawdę co oznacza kilkuletnia walka o zdrowie .o to by zrobić dla własnego dziecka wszystko co możliwe.
Trochę mnie poniosło ostatnio , miałam zły dzień ,czasami takie mam ,zwłaszcza wtedy kiedy czuję się bezradna w wielu kwestiach.
Jeśli kogokolwiek uraziłam swoją odpowiedzią przepraszam,
a odpowiadając na zadane pytania:
Robimy co tylko możemy ,by pomóc naszemu dziecku,żadna kwestia leczenia nie jest pomijana,ani z niczego nie rezygnujemy
Jesteśmy w stałym kontakcie z lekarzami ,jeździmy regularnie na każdą wizytę do kliniki,do tej pory nie zlekceważyliśmy ani jednej wizyty.
Każda z tych wizyt to dla Mai męczarnia.Wstajemy o godzinie 4 rano jezdziemy 200 km w jedną stronę ,oczekujemy cały dzień na krzesłach na wyniki i kartę wypisową,rozmawiamy z lekarzami,wracamy wieczorem do domu .Leczymy dziecko tak jak trzeba.nie wspominając o ponoszonych kosztach na leczenie i dojazdy.
W sprawie fotoferezy też nie nastąpił koniec.
Leczenie sterydami się nie skończyło, jeszcze jesteśmy na 5 mg dziennie ponieważ skóra znów zaczęła manifestować,a fotofereza odbędzie się wtedy kiedy zejdziemy ze sterydów a Maja nie poradzi sobie samodzielnie.Taka była sugestia lekarza z Wrocławia ,który te zabiegi wykonuje.
Nasze dzoecko teraz walczy ,raz lepiej raz gorzej to wychodzi,ale wciąż się nie poddaje.
Maja podchodząc do fotoferezy musi być też w pełni zdrowa ,nie może mieć żadnej infekcji.
Do tej pory ,od ok 5 mc każda nasza wizyta w Lublinie kończyła się powolną redukcją sterydów,
a teraz nastąpiła pauza.
Wiadomo ,że jeśli na kolejnej wizycie nie będzie znów redukcji,to będzie to znaczyło,że Maja sobie sama nie da rady i wtedy trzeba będzie się umówić na termin do Wrocławia.
Teraz jest czas dla niej.
Dla nas podpisanie zgody na kolejne zabiegi,kolejne operacje pod narkozą,całkowite wypompowywanie krwi na kilka godzin z ciała małego dziecka do naświetlania promieniami UV też nie są łatwe.
Dla nas jako rodziców oczywistym jest,że wolelibyśmy aby Maja nie musiała nic takiego przechodzić,dlatego proszę was o wyrozumiałość ,jeśli nie będzie wyjścia pojedziemy.
Ktoś mi wypominał ,że zbieraliśmy środki na leczenie,a nie jedziemy .
Tak zebraliśmy 2.500 zł ponad 2 miesiące temu i jeśli nic się nie zmieni ,a doktor wyznaczy termin to pojedziemy.
Bodajże w styczniu lub lutym już termin był wyznaczony ,bo poprzedzający stan Mai był wystarczająco zły i fotofereza była jak najbardziej wskazana. Wtedy jednak zachorowała na zapalenie oskrzeli,oraz ucha i nie mogliśmy pojechać,a potem:
-Ona sama zawalczyła . Z dnia na dzień skóra się poprawiała i o tym powiadomiliśmy lekarza ,
który zadecydował jak wyżej.
Dla nas to było coś cudownego,ale nie wszystkim się to chyba podoba,może chętnie woleliby widzieć Maję na stole operacyjnym ,bo przecież była zbiórka na ten cel.
Czuję że co niektóre osoby by mnie zlinczowały gdybym zamiast na operację ,pobyt w klinice we Wrocławiu i fotoferezy przeznaczyła te pieniądze po prostu na dalsze leczenie Mai tutaj,na leki ,dojazdy środki higieniczne...
Proszę się nie martwić, mamy odłożone na ten cel,jeśli ktoś kto wpłacił pieniążki na zrzutce ,a nie dowierza niech napisze,zwrócę mu pieniążki,bo nie chcę być posądzana zaraz o jakieś inne rzeczy.
Wiem też ,że są osoby dla których walka Mai ma duże znaczenie i to są dla mnie osoby prawdziwego serca, bo cierpienie dziecka jest najgorsze.
W tej chwili Maja znów walczy z tym przeklętym graftemm,wysypka się nasiliła ,stan Mai też bywa różny .Jednego dnia jest wesoła ,silna,innego dnia leży ,ma biegunki ,bóle głowy i popłakuje.
Nie pozwolimy aby choroba ją zniszczyła ,robimy i będziemy robili wszystko by temu zapobiec.
Dziękujemy za zaufanie i pomoc.
Otrzymałam wczoraj telefon od redaktorki Nowin,że wiele osób zainteresowało się nasza sprawą
i w dniu dzisiejszym miał się ukazać ponownie artykuł w gazecie,czy się ukazał nie wiem,
nie kupiłam dziś tej gazety,ale miał być tam podany adres bloga ,ponieważ osoby,
które się kontaktowały z redakcją prosiły o kontakt.
Niestety nie można podawać prywatnych danych na łamach gazety,dlatego też Pani Małgorzata postanowiła opublikować materiał raz jeszcze z kilkoma poprawkami.
Od czasu publikacji zadzwoniło do mnie 3 osoby,kolejne 4 odezwały się w inny sposób.
W tej chwili nie mamy jeszcze żadnej oferty pomocy w sprawie dachu,ale nie tracimy nadziei.
Temat wzbudził różne sugestie u ludzi,jedni są za tym bym walczyła ,bym się starała ,innym nie bardzo to odpowiada,ale póki nie znajdą się w takiej sytuacji nie widzą tak naprawdę co oznacza kilkuletnia walka o zdrowie .o to by zrobić dla własnego dziecka wszystko co możliwe.
Trochę mnie poniosło ostatnio , miałam zły dzień ,czasami takie mam ,zwłaszcza wtedy kiedy czuję się bezradna w wielu kwestiach.
Jeśli kogokolwiek uraziłam swoją odpowiedzią przepraszam,
a odpowiadając na zadane pytania:
Robimy co tylko możemy ,by pomóc naszemu dziecku,żadna kwestia leczenia nie jest pomijana,ani z niczego nie rezygnujemy
Jesteśmy w stałym kontakcie z lekarzami ,jeździmy regularnie na każdą wizytę do kliniki,do tej pory nie zlekceważyliśmy ani jednej wizyty.
Każda z tych wizyt to dla Mai męczarnia.Wstajemy o godzinie 4 rano jezdziemy 200 km w jedną stronę ,oczekujemy cały dzień na krzesłach na wyniki i kartę wypisową,rozmawiamy z lekarzami,wracamy wieczorem do domu .Leczymy dziecko tak jak trzeba.nie wspominając o ponoszonych kosztach na leczenie i dojazdy.
W sprawie fotoferezy też nie nastąpił koniec.
Leczenie sterydami się nie skończyło, jeszcze jesteśmy na 5 mg dziennie ponieważ skóra znów zaczęła manifestować,a fotofereza odbędzie się wtedy kiedy zejdziemy ze sterydów a Maja nie poradzi sobie samodzielnie.Taka była sugestia lekarza z Wrocławia ,który te zabiegi wykonuje.
Nasze dzoecko teraz walczy ,raz lepiej raz gorzej to wychodzi,ale wciąż się nie poddaje.
Maja podchodząc do fotoferezy musi być też w pełni zdrowa ,nie może mieć żadnej infekcji.
Do tej pory ,od ok 5 mc każda nasza wizyta w Lublinie kończyła się powolną redukcją sterydów,
a teraz nastąpiła pauza.
Wiadomo ,że jeśli na kolejnej wizycie nie będzie znów redukcji,to będzie to znaczyło,że Maja sobie sama nie da rady i wtedy trzeba będzie się umówić na termin do Wrocławia.
Teraz jest czas dla niej.
Dla nas podpisanie zgody na kolejne zabiegi,kolejne operacje pod narkozą,całkowite wypompowywanie krwi na kilka godzin z ciała małego dziecka do naświetlania promieniami UV też nie są łatwe.
Dla nas jako rodziców oczywistym jest,że wolelibyśmy aby Maja nie musiała nic takiego przechodzić,dlatego proszę was o wyrozumiałość ,jeśli nie będzie wyjścia pojedziemy.
Ktoś mi wypominał ,że zbieraliśmy środki na leczenie,a nie jedziemy .
Tak zebraliśmy 2.500 zł ponad 2 miesiące temu i jeśli nic się nie zmieni ,a doktor wyznaczy termin to pojedziemy.
Bodajże w styczniu lub lutym już termin był wyznaczony ,bo poprzedzający stan Mai był wystarczająco zły i fotofereza była jak najbardziej wskazana. Wtedy jednak zachorowała na zapalenie oskrzeli,oraz ucha i nie mogliśmy pojechać,a potem:
-Ona sama zawalczyła . Z dnia na dzień skóra się poprawiała i o tym powiadomiliśmy lekarza ,
który zadecydował jak wyżej.
Dla nas to było coś cudownego,ale nie wszystkim się to chyba podoba,może chętnie woleliby widzieć Maję na stole operacyjnym ,bo przecież była zbiórka na ten cel.
Czuję że co niektóre osoby by mnie zlinczowały gdybym zamiast na operację ,pobyt w klinice we Wrocławiu i fotoferezy przeznaczyła te pieniądze po prostu na dalsze leczenie Mai tutaj,na leki ,dojazdy środki higieniczne...
Proszę się nie martwić, mamy odłożone na ten cel,jeśli ktoś kto wpłacił pieniążki na zrzutce ,a nie dowierza niech napisze,zwrócę mu pieniążki,bo nie chcę być posądzana zaraz o jakieś inne rzeczy.
Wiem też ,że są osoby dla których walka Mai ma duże znaczenie i to są dla mnie osoby prawdziwego serca, bo cierpienie dziecka jest najgorsze.
W tej chwili Maja znów walczy z tym przeklętym graftemm,wysypka się nasiliła ,stan Mai też bywa różny .Jednego dnia jest wesoła ,silna,innego dnia leży ,ma biegunki ,bóle głowy i popłakuje.
Nie pozwolimy aby choroba ją zniszczyła ,robimy i będziemy robili wszystko by temu zapobiec.
Dziękujemy za zaufanie i pomoc.
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Po Świętach
Kochani, kończy się właśnie Świąteczny czas Wielkiej Nocy
Na pewno większość spędziła ten czas w gronie rodziny
przy świątecznym stole,wielu z was zapewne już przygotowuje się do pracy ,myśli już o obowiązkach ,które czekają.My też Święta spędziliśmy z rodziną,ale w głowie wciąż jedno: -wciąż szukamy odpowiedzi na pytanie dlaczego los tak okrutnie doświadcza nasze dziecko.-
Graft wciąż szaleje,a Maja wyraźnie traci na siłach.
Co chwilę uskarża się na bóle brzuszka i nóżek.
Od kilku dni wysypka się wzmaga ,jest jej coraz
to więcej,smarujemy,myjemy w środkach do tego przeznaczonych, ale na nic nasze starania,to nic nie pomaga.
Jedynie lekko uśmierza świąd i pieczenie.
W tej chwili Maja toleruje jedynie Sudocrem ,po którym
to nie płacze ,inne kremy powodują pieczenie.
Swędzi ją ,piecze,boli, do tego dochodzą częste biegunki tłuszczowe.
To nas przeraża.
Każdy z takich objawów mówi nam jak wielkie spustoszenie
w organizmie zrobiło tak silne i długotrwałe leczenie .
Czasami o tym nie myślę ,nie chcę wiedzieć, patrzę na Maję
i udaję że jest zdrowym dzieckiem ,zapominam,bo tak chcę,
ale ten czar pryska kiedy zauważam kolejne powikłania,lub gdy wieczorem myjemy Majusię i widzimy jej chorą skórę,wtedy wszystko znów staje przed oczami i stres nas zjada od środka.
Ja mam od tego już silne bóle migrenowe, brak chęci do życia
i brak motywacji do dalszego działania,oraz coraz więcej
siwych włosów na głowie.
Tyle człowiek chce ,a nie może nic zrobić i to właśnie jest tym gwoździem do trumny.
Ta choroba jest bardziej przebiegła niż każdy z nas ,czy kiedyś wygramy?
W piątek w naszej regionalnej gazecie ukazał się artykuł o naszej sytuacji wiem,że ta gazeta nie obiegnie całej Polski,trafi jedynie
do odbiorców naszego regionu,tym bardziej ,że był to załącznik tygodnika ,a ten jest inny na każdy z regionów podkarpacia .
Chciałabym aby dotarło to do większej liczby osób,może
w ten sposób ,ktoś nam pomoże w tej sytuacji.
Proszę przeczytajcie ,może ktoś kogoś zna,może ma najomości,
lub wiedze co możemy zrobić,będziemy niezmiernie wdzięczni
za każdy gest.
Jutro wyjazd na badania do Lublina,napiszę jak wrócimy.
Na pewno większość spędziła ten czas w gronie rodziny
przy świątecznym stole,wielu z was zapewne już przygotowuje się do pracy ,myśli już o obowiązkach ,które czekają.My też Święta spędziliśmy z rodziną,ale w głowie wciąż jedno: -wciąż szukamy odpowiedzi na pytanie dlaczego los tak okrutnie doświadcza nasze dziecko.-
Graft wciąż szaleje,a Maja wyraźnie traci na siłach.
Co chwilę uskarża się na bóle brzuszka i nóżek.
Od kilku dni wysypka się wzmaga ,jest jej coraz
to więcej,smarujemy,myjemy w środkach do tego przeznaczonych, ale na nic nasze starania,to nic nie pomaga.
Jedynie lekko uśmierza świąd i pieczenie.
W tej chwili Maja toleruje jedynie Sudocrem ,po którym
to nie płacze ,inne kremy powodują pieczenie.
Swędzi ją ,piecze,boli, do tego dochodzą częste biegunki tłuszczowe.
To nas przeraża.
Każdy z takich objawów mówi nam jak wielkie spustoszenie
w organizmie zrobiło tak silne i długotrwałe leczenie .
Czasami o tym nie myślę ,nie chcę wiedzieć, patrzę na Maję
i udaję że jest zdrowym dzieckiem ,zapominam,bo tak chcę,
ale ten czar pryska kiedy zauważam kolejne powikłania,lub gdy wieczorem myjemy Majusię i widzimy jej chorą skórę,wtedy wszystko znów staje przed oczami i stres nas zjada od środka.
Ja mam od tego już silne bóle migrenowe, brak chęci do życia
i brak motywacji do dalszego działania,oraz coraz więcej
siwych włosów na głowie.
Tyle człowiek chce ,a nie może nic zrobić i to właśnie jest tym gwoździem do trumny.
Ta choroba jest bardziej przebiegła niż każdy z nas ,czy kiedyś wygramy?
W piątek w naszej regionalnej gazecie ukazał się artykuł o naszej sytuacji wiem,że ta gazeta nie obiegnie całej Polski,trafi jedynie
do odbiorców naszego regionu,tym bardziej ,że był to załącznik tygodnika ,a ten jest inny na każdy z regionów podkarpacia .
Chciałabym aby dotarło to do większej liczby osób,może
w ten sposób ,ktoś nam pomoże w tej sytuacji.
Proszę przeczytajcie ,może ktoś kogoś zna,może ma najomości,
lub wiedze co możemy zrobić,będziemy niezmiernie wdzięczni
za każdy gest.
Jutro wyjazd na badania do Lublina,napiszę jak wrócimy.
środa, 1 kwietnia 2015
Życzenia Świąteczne
Kolejne Święta,kolejny rok jesteście z nami tutaj.
Życzę każdemu z was radosnych ,zdrowych i pięknych
Świąt Wielkanocnych.
Niech ten czas będzie dla każdego nie tylko wolnym czasem spędzanym przy suto zastawionym stole ,ale niech będzie
to też rodzinny czas dla siebie nawzajem,warto docenić to co
się posiada i cieszyć się bliskimi osobami ,które są obok i pamiętać
o tych ,którzy są samotni ,nie pozostawiać ich samych.
Będziemy z wami tego dnia myślami ,bo nie wyobrażam sobie nie wspomnieć ludzi ,dzięki którym nasz świat stał się lepszym,lżejszym,łatwiejszym ,tym którzy pamiętali i pamiętają
o nas życzymy Błogosławieństwa Bożego i wielu łask
w każdej drodze życia.
WESOŁYCH ŚWIĄT życzy Maja z rodziną.
Życzę każdemu z was radosnych ,zdrowych i pięknych
Świąt Wielkanocnych.
Niech ten czas będzie dla każdego nie tylko wolnym czasem spędzanym przy suto zastawionym stole ,ale niech będzie
to też rodzinny czas dla siebie nawzajem,warto docenić to co
się posiada i cieszyć się bliskimi osobami ,które są obok i pamiętać
o tych ,którzy są samotni ,nie pozostawiać ich samych.
Będziemy z wami tego dnia myślami ,bo nie wyobrażam sobie nie wspomnieć ludzi ,dzięki którym nasz świat stał się lepszym,lżejszym,łatwiejszym ,tym którzy pamiętali i pamiętają
o nas życzymy Błogosławieństwa Bożego i wielu łask
w każdej drodze życia.
WESOŁYCH ŚWIĄT życzy Maja z rodziną.
wtorek, 24 marca 2015
Pytanie do samej siebie
Chwilę mnie juz tutaj nie było,bo nie wiedziałam
co napisać,chciałam poczekać na odpowiedni moment by napisać wam, że wszystko układa się dobrze,ale nie mogę.
Graft wciąż nie odpuszcza,nie atakuje mocno,ale powoli osiągając swój cel.
Od kilku dni na skórze znów pojawiły się łuszczące plamy ,
są ta zmiany w okolicy pasa ,brzucha,oraz stawów.
Dlatego też zadaje sobie samej pytanie kiedy to się skończy,
kiedy zaczniemy normalnie żyć i cieszyć się tym co w tej chwili nas pożera-To STRACH.
Sterydy jeszcze redukujemy jest 5 mg na dzień,więc jeszcze chwilę zejdzie nim się przekonamy czy trzeba jechać
na fotoferezę ,a już zapowiadało się tak fajnie.
To jednak nie wszystko,jakiś czas temu zauważyłam że u Mai
w miejscu po wycięciu guzka pojawiła się fioletowa plamka
i zaczęłam się temu bacznie przyglądać,bo mi to nie daje spokoju.
Coś mi się wydaje ,że ta paskudztwo się odnawia,
ale obym się myliła.
Za 2 tygodnie będziemy w klinice i wtedy będę chciała
aby zobaczył to chirurg ,który to wycinał,choć zazwyczaj
go nie zastawaliśmy,mam nadzieję ,że tym razem się uda nam
go złapać.
Nie chciałabym znów dziecka wystawiać na takie przeżycia,wycinanie bez narkozy u małego dziecka nie należy do łatwych ,a tym bardziej ,że wie już czym to pachnie.
Kochani :
Za miesiąc Maja obchodzi swoje 5 urodziny,tym którzy by chcieli się przyłączyć do życzeń bardzo dziękujemy i bardzo prosimy
o kolorowe karteczki ,jeśli ktoś zechce przekazać jakiś drobiazg niech to będą np baloniki,czy naklejki.Maja jak każda dziewczynka w jej wieku lub bajkę Frozen (kraina lodu) lubi coś tworzyć,kleić malować farbkami,czy wycinać... z góry dziękujemy za wasze serduszka.
Mamy nadzieję że dzięki temu Maja będzie szczęśliwsza
i choć chwilę oderwie się od szarego ,nerwowego życia o każdy dzień .
W sumie to naprawdę ciężko jest nam już wszystkim panować nam emocjami,nad nerwami i wciąż żyjemy na krawędzi .
Jest tyle rzeczy które chcielibyśmy zrobić,a nie możemy ,
bo cóż można zrobić kiedy się nie jest w stanie ze względu na stan emocjonalny pomijając inne kwestie,o których aż szkoda mówić.
Chciałabym jeszcze zapytać Państwa ,czy ma ktoś do odsprzedania rowerek po swoim dziecku w dobrym stanie ,najlepiej różowy ew w podobnych wesołych kolorach
( z koszyczkiem i prowadnicą) ,bo taki się marzy Mai.
Oczywiście dostosowany do jej wieku ,chyba koła 16 byłyby odpowiednie.
Jeśli ktoś by miał coś takiego bardzo proszę o kontakt ,chętnie odkupię w rozsądnej cenie by sprawić jej radość ,a zarazem zmotywować do nauczenia się jazdy i gubienia ki,logramów .
Rowerek który ma jest już za mały,ew mogę wymienić
się na większy .
https://www.facebook.com/events/1585772231665277/https://www.facebook.com/events/1585772231665277/
Link do wydarzenia na FB odnośnie urodzin.
Adres gdyby ktoś zechciał wysłać kartkę:
Maja Gajda
ul.Bronisława Czecha 13
38-100 Strzyżów
woj,podkarpackie
co napisać,chciałam poczekać na odpowiedni moment by napisać wam, że wszystko układa się dobrze,ale nie mogę.
Graft wciąż nie odpuszcza,nie atakuje mocno,ale powoli osiągając swój cel.
Od kilku dni na skórze znów pojawiły się łuszczące plamy ,
są ta zmiany w okolicy pasa ,brzucha,oraz stawów.
Dlatego też zadaje sobie samej pytanie kiedy to się skończy,
kiedy zaczniemy normalnie żyć i cieszyć się tym co w tej chwili nas pożera-To STRACH.
Sterydy jeszcze redukujemy jest 5 mg na dzień,więc jeszcze chwilę zejdzie nim się przekonamy czy trzeba jechać
na fotoferezę ,a już zapowiadało się tak fajnie.
To jednak nie wszystko,jakiś czas temu zauważyłam że u Mai
w miejscu po wycięciu guzka pojawiła się fioletowa plamka
i zaczęłam się temu bacznie przyglądać,bo mi to nie daje spokoju.
Coś mi się wydaje ,że ta paskudztwo się odnawia,
ale obym się myliła.
Za 2 tygodnie będziemy w klinice i wtedy będę chciała
aby zobaczył to chirurg ,który to wycinał,choć zazwyczaj
go nie zastawaliśmy,mam nadzieję ,że tym razem się uda nam
go złapać.
Nie chciałabym znów dziecka wystawiać na takie przeżycia,wycinanie bez narkozy u małego dziecka nie należy do łatwych ,a tym bardziej ,że wie już czym to pachnie.
Kochani :
Za miesiąc Maja obchodzi swoje 5 urodziny,tym którzy by chcieli się przyłączyć do życzeń bardzo dziękujemy i bardzo prosimy
o kolorowe karteczki ,jeśli ktoś zechce przekazać jakiś drobiazg niech to będą np baloniki,czy naklejki.Maja jak każda dziewczynka w jej wieku lub bajkę Frozen (kraina lodu) lubi coś tworzyć,kleić malować farbkami,czy wycinać... z góry dziękujemy za wasze serduszka.
Mamy nadzieję że dzięki temu Maja będzie szczęśliwsza
i choć chwilę oderwie się od szarego ,nerwowego życia o każdy dzień .
W sumie to naprawdę ciężko jest nam już wszystkim panować nam emocjami,nad nerwami i wciąż żyjemy na krawędzi .
Jest tyle rzeczy które chcielibyśmy zrobić,a nie możemy ,
bo cóż można zrobić kiedy się nie jest w stanie ze względu na stan emocjonalny pomijając inne kwestie,o których aż szkoda mówić.
Chciałabym jeszcze zapytać Państwa ,czy ma ktoś do odsprzedania rowerek po swoim dziecku w dobrym stanie ,najlepiej różowy ew w podobnych wesołych kolorach
( z koszyczkiem i prowadnicą) ,bo taki się marzy Mai.
Oczywiście dostosowany do jej wieku ,chyba koła 16 byłyby odpowiednie.
Jeśli ktoś by miał coś takiego bardzo proszę o kontakt ,chętnie odkupię w rozsądnej cenie by sprawić jej radość ,a zarazem zmotywować do nauczenia się jazdy i gubienia ki,logramów .
Rowerek który ma jest już za mały,ew mogę wymienić
się na większy .
https://www.facebook.com/events/1585772231665277/https://www.facebook.com/events/1585772231665277/
Link do wydarzenia na FB odnośnie urodzin.
Adres gdyby ktoś zechciał wysłać kartkę:
Maja Gajda
ul.Bronisława Czecha 13
38-100 Strzyżów
woj,podkarpackie
piątek, 13 marca 2015
piątek 13-go ,,Wizyta w klinice"
Wspominałam już że wciąż za mną chodzi ta 13-ka? :)
Dziś wypadła kolejna wizyta w szpitalu ,nie pierwsza w piątek 13,ale nie jestem przesądna ,bo to by już było przegięcie .
Od 4 rano na nogach.
Do Lublina zajechaliśmy na godzinę 8 rano a wróciliśmy ok 18:30
A co zaszło?
Maja dzielnie zniosła badania i kłucie w port,zakwękała lekko tylko przy wyciąganiu igły,bo wtedy pdo cisnieniem trzeba ten port przepłukiwac i może to być bolesne.
Na wyniki czekaliśmy dziś długo ,bo do ok 14:30. Na całe szczęście są optymistyczne, a co ważne mamy zgodę na rozpoczęcie szczepienia.Ja wiem są zwolennicy,jak i ci którzy są temu przeciwni,ale ja wszystkie dzieci szczepiłam i nie sadzę by to im zaszkodziło,a chroni na pewno przed wieloma chorobami,które w przypadku Mai mogą okazac się dramtyczne,dlatego zaszczepimy.
Powoli będziemy to robić,bo tez najpierw musimy dokładnie wyjaśnić w poradni co i jak ,mamy wszystko zapisane przez lekarzy prowadzących,ale lekarze rodzinni często źle interpretują ten kalendarz,a trzeba się go dokładnie trzymać.Nam wytłumaczono więc wiemy .
Nie wszystkie szczepienia będą mogły być wykonane ,np przeciw gruźlicy nie można,tak jak i polio.
Co do badań ,nie wykryto nic groźnego,wiadomo są tam odchylenia od norm,ale u niej nigdy nie będzie idealnie,trzeba po prostu uważać i często badać.
Cukier w normie,anemii drastycznej nie ma.
Badali nas lekarze,oraz studenci,co rusz ktoś miał jakiś interes do Mai :)
Dziś również mieliśmy wizytę u Pani psycholog . .
Teraz mam dylemat.
Maja na czas obecny będzie miała na pewno nauczanie indywidualne w domu,tylko że czy jest sens rozpoczynać naukę w domu ,ok 4 godz tygodniowo bez kontaktu z dziecmi,sama nauczycielka,czy odroczyc ten rok i jeśli Bóg pozwoli i da zdrówko puścić ją z dziecmi rok póżniej,ale już do oddziału 0 z dziecmi.?
Powiem wam,ze rozważałam obie opcje i po namyśle wydaje mi się że druga opcja bęzie dla niej lepsza,bo chodzi o to by ona odnalazła się kiedys w grupie,a nauczanie w domu je tego nie da .
Ja wiem ,że może by się czegoś nauczyła,ale w grupie odnajdzie się lepiej,zresztą ta nowa reforma mnie od początku rozwalała.
Co o tym wy sądzicie?
Ja myślę ,że nauczycielowi nie będzie problemem napisać po zakonczeniu roku,że dziecko może zostać dopuszczone do nauki w szkole,a tak naprawdę ja jej za rok tam nie widzę, tak jak sama Pani psycholog napisała,Maja nie miała możliwości rozwijać się tak jak inne dzieci zdrowe, gdyż już od 3 lat zmaga się z chorobą.
A teraz z innej beczki :
Sterydy dziś znów zredukowano o 2,5 mg mniej ,kolejna wizyta w szpitalu za 3 tygodnie i wtedy kolejna redukcja,zobaczymy co na to wszystko odpowie organizm Mai,oby się nie udzielał negatywnie.
Dzisiejszy dzień był dla nas tak męczący,że Maja oczekując na kartę wypisową sama nie wiedziała gdzie się podziać,zobaczcie sami :)
Dziękujemy że wciąż jesteście
z nami,pozdrawiamy serdecznie każdego z was.
Dziś wypadła kolejna wizyta w szpitalu ,nie pierwsza w piątek 13,ale nie jestem przesądna ,bo to by już było przegięcie .
Od 4 rano na nogach.
Do Lublina zajechaliśmy na godzinę 8 rano a wróciliśmy ok 18:30
A co zaszło?
Maja dzielnie zniosła badania i kłucie w port,zakwękała lekko tylko przy wyciąganiu igły,bo wtedy pdo cisnieniem trzeba ten port przepłukiwac i może to być bolesne.
Na wyniki czekaliśmy dziś długo ,bo do ok 14:30. Na całe szczęście są optymistyczne, a co ważne mamy zgodę na rozpoczęcie szczepienia.Ja wiem są zwolennicy,jak i ci którzy są temu przeciwni,ale ja wszystkie dzieci szczepiłam i nie sadzę by to im zaszkodziło,a chroni na pewno przed wieloma chorobami,które w przypadku Mai mogą okazac się dramtyczne,dlatego zaszczepimy.
Powoli będziemy to robić,bo tez najpierw musimy dokładnie wyjaśnić w poradni co i jak ,mamy wszystko zapisane przez lekarzy prowadzących,ale lekarze rodzinni często źle interpretują ten kalendarz,a trzeba się go dokładnie trzymać.Nam wytłumaczono więc wiemy .
Nie wszystkie szczepienia będą mogły być wykonane ,np przeciw gruźlicy nie można,tak jak i polio.
Co do badań ,nie wykryto nic groźnego,wiadomo są tam odchylenia od norm,ale u niej nigdy nie będzie idealnie,trzeba po prostu uważać i często badać.
Cukier w normie,anemii drastycznej nie ma.
Badali nas lekarze,oraz studenci,co rusz ktoś miał jakiś interes do Mai :)
Dziś również mieliśmy wizytę u Pani psycholog . .
Teraz mam dylemat.
Maja na czas obecny będzie miała na pewno nauczanie indywidualne w domu,tylko że czy jest sens rozpoczynać naukę w domu ,ok 4 godz tygodniowo bez kontaktu z dziecmi,sama nauczycielka,czy odroczyc ten rok i jeśli Bóg pozwoli i da zdrówko puścić ją z dziecmi rok póżniej,ale już do oddziału 0 z dziecmi.?
Powiem wam,ze rozważałam obie opcje i po namyśle wydaje mi się że druga opcja bęzie dla niej lepsza,bo chodzi o to by ona odnalazła się kiedys w grupie,a nauczanie w domu je tego nie da .
Ja wiem ,że może by się czegoś nauczyła,ale w grupie odnajdzie się lepiej,zresztą ta nowa reforma mnie od początku rozwalała.
Co o tym wy sądzicie?
Ja myślę ,że nauczycielowi nie będzie problemem napisać po zakonczeniu roku,że dziecko może zostać dopuszczone do nauki w szkole,a tak naprawdę ja jej za rok tam nie widzę, tak jak sama Pani psycholog napisała,Maja nie miała możliwości rozwijać się tak jak inne dzieci zdrowe, gdyż już od 3 lat zmaga się z chorobą.
A teraz z innej beczki :
Sterydy dziś znów zredukowano o 2,5 mg mniej ,kolejna wizyta w szpitalu za 3 tygodnie i wtedy kolejna redukcja,zobaczymy co na to wszystko odpowie organizm Mai,oby się nie udzielał negatywnie.
Dzisiejszy dzień był dla nas tak męczący,że Maja oczekując na kartę wypisową sama nie wiedziała gdzie się podziać,zobaczcie sami :)
![]() |
| tu? |
![]() |
| a może jednak tu? |
![]() | |
| co tu ze sobą zrobić? |
![]() |
| upadek i rezygnacja z wstania z podłogi |
![]() |
| Miała dość tego dnia. |
Dziękujemy że wciąż jesteście
z nami,pozdrawiamy serdecznie każdego z was.
piątek, 27 lutego 2015
Prezent sentymentalny od serca.
Nie mamy możliwości podziękowania w inny sposób dlatego też bardzo dziękujemy Pani Karinie z Rybnika ,za prezent dla Mai.
Maja otrzymała złoty łańcuszek z zawieszką serca.Prezent ten jest o tyle piękny,że był niezwykle cenny dla osoby ,która go oddała.
Maja juz go nosi i tak zostanie,nie będziemy go sprzedawali ,bo chcemy by to była pamiątka ,chcemy by pamiętała jak wiele jest osób które mają ogromne serca i dla których inne dziecko tak wiele znaczy.
Dziękujemy każdemu kto do tej pory nas wspomógł,każdemu kto wysłał choćby karteczkę (te są schowane w pudełku i czekają kiedy Maja będzie już większa ,będzie mogła to wszystko przeczytać)
Te wszystkie gesty są piękne i mówią mi że warto wierzyć w ludzi ,bo nie wszyscy są źli.
DZIĘKUJEMY BARDZO.
Maja otrzymała złoty łańcuszek z zawieszką serca.Prezent ten jest o tyle piękny,że był niezwykle cenny dla osoby ,która go oddała.
Maja juz go nosi i tak zostanie,nie będziemy go sprzedawali ,bo chcemy by to była pamiątka ,chcemy by pamiętała jak wiele jest osób które mają ogromne serca i dla których inne dziecko tak wiele znaczy.
Dziękujemy każdemu kto do tej pory nas wspomógł,każdemu kto wysłał choćby karteczkę (te są schowane w pudełku i czekają kiedy Maja będzie już większa ,będzie mogła to wszystko przeczytać)
Te wszystkie gesty są piękne i mówią mi że warto wierzyć w ludzi ,bo nie wszyscy są źli.
DZIĘKUJEMY BARDZO.
poniedziałek, 23 lutego 2015
W domu
Kochani ,nie pisałam aby nie zapeszyć.
Maja walczy z graftem samodzielnie :)
Dla nas to wspaniała wiadomość,bo na razie nie potrzebna jest fotofereza.
Po konsultacji z lekarzem z Wrocławia ustaliliśmy,że jeżeli redukcja nie pogorszy stanu ,to poczekamy co będzie dalej.
W tej chwili zmniejszono dawkę sterydów do 7,5 mg dziennie i powiem wam ,że skóra się poprawiła. Maja na dzień dzisiejszy wygląda dobrze :) Jej stan się poprawił na tyle,że przestało ją wysypywać,a skóra nie pęka.
Nie chcę wiele o tym mówić ,bo na to za wcześnie,ale może Maja zaczyna walczyć,może szpik się zadomowi?>
Gdybym mogła przewidywać przyszłośc mogłabym na 100% wam powiedzieć,ale jeszcze sama nie wiem.
Do zakończenia leczenia sterydami jeszcze trochę czasu minie,ale jeśli wszystko będzie przebiegało prawidłowo,to odstawimy je zupełnie .
Jeśli natomiast znów ją wysypie ,jedziemy w zasadzie z dnia na dzień ,ponieważ drogę do zabiegów i pobytu we Wrocławiu mamy wciąż otwartą.
Jeśli nastąpi jakiekolwiek pogorszenie stanu zdrowia,jakieś zmiany ,mamy alarmować lekarza,który nam wyznaczy kolejną datę przyjazdu,tym razem juz bez czekania z redukcją.
Bałam się i jednocześnie cieszyłam ,że mamy tą fotoferezę,bo bardzo trudno o to,a w między czasie skóra pomimo zmniejszenia dawki sterydowej zaczęła się poprawiać,Maja zrobiła niespodziankę.
Oby tak dalej i będziemy szczęśliwi.
Ciśnienie krwi również się unormowało na tyle,że lek na obniżenie podajemy raz dziennie.
Na razie jesteśmy na dobrej drodze i cieszymy się chwilą,chcemy aby trwała.
Maja ma różne humorki ,raz tańczy i śpiewa ,innym razem płacze całymi dniami,ale to burza hormonów,no i jeszcze przecież sterydy ,które są obecne.
Chciałaby biegać jak inne dzieci,chodzić do przedszkola bawić się,a niestety nie wolno jej.
Czekają nas jeszcze wszystkie szczepienia jak od noworodka,(,bo dziecko po przeszczepie musi wszystko przejść od nowa)ale dopiero wtedy kiedy u Mai zostanie opanowany graft i z pewnościa będzie można powiedzieć,że jest zdrowa,o tym zadecydują lekarze.
Do tego czasu wciąż musimy bardzo jej pilnować, bo nie ma żadnej odporności i żadnego zabezpieczenia przed groźnymi chorobami.
Jeśli chodzi o jej kształcenie będzie miała zapewne naukę indywidualną w domu aż do czasu ,kiedy będzie mogła wyjść do dzieci. Nie pójdzie chyba do zerówki jako 5 latek wg nowej ustawy,będziemy mieli odroczenie na rok z powodu jej stanu zdrowia i wszystkich sytuacji z tym związanych,zreszta ja nie byłam za tym by skracać dzieciństwo małym dzieciaczkom i posyłaniem ich do szkoły w wieku 6 lat. Przedszkole to ok, ale szkoła i przymusowa nauka w tym wieku u dziecka ? -Nie lubię tej ustawy...-
Będę was informowała o przebiegu dalszej redukcji ,oraz o stanie zdrowia Mai.
Dziękuję ,że nas wpieracie i wciąż z nami jesteście.
Za kilka dni znów jedziemy na badania do Lublina ,to również wam napiszę co i jak.
Pozdrawiamy serdecznie.
Maja walczy z graftem samodzielnie :)
Dla nas to wspaniała wiadomość,bo na razie nie potrzebna jest fotofereza.
Po konsultacji z lekarzem z Wrocławia ustaliliśmy,że jeżeli redukcja nie pogorszy stanu ,to poczekamy co będzie dalej.
W tej chwili zmniejszono dawkę sterydów do 7,5 mg dziennie i powiem wam ,że skóra się poprawiła. Maja na dzień dzisiejszy wygląda dobrze :) Jej stan się poprawił na tyle,że przestało ją wysypywać,a skóra nie pęka.
Nie chcę wiele o tym mówić ,bo na to za wcześnie,ale może Maja zaczyna walczyć,może szpik się zadomowi?>
Gdybym mogła przewidywać przyszłośc mogłabym na 100% wam powiedzieć,ale jeszcze sama nie wiem.
Do zakończenia leczenia sterydami jeszcze trochę czasu minie,ale jeśli wszystko będzie przebiegało prawidłowo,to odstawimy je zupełnie .
Jeśli natomiast znów ją wysypie ,jedziemy w zasadzie z dnia na dzień ,ponieważ drogę do zabiegów i pobytu we Wrocławiu mamy wciąż otwartą.
Jeśli nastąpi jakiekolwiek pogorszenie stanu zdrowia,jakieś zmiany ,mamy alarmować lekarza,który nam wyznaczy kolejną datę przyjazdu,tym razem juz bez czekania z redukcją.
Bałam się i jednocześnie cieszyłam ,że mamy tą fotoferezę,bo bardzo trudno o to,a w między czasie skóra pomimo zmniejszenia dawki sterydowej zaczęła się poprawiać,Maja zrobiła niespodziankę.
Oby tak dalej i będziemy szczęśliwi.
Ciśnienie krwi również się unormowało na tyle,że lek na obniżenie podajemy raz dziennie.
Na razie jesteśmy na dobrej drodze i cieszymy się chwilą,chcemy aby trwała.
Maja ma różne humorki ,raz tańczy i śpiewa ,innym razem płacze całymi dniami,ale to burza hormonów,no i jeszcze przecież sterydy ,które są obecne.
Chciałaby biegać jak inne dzieci,chodzić do przedszkola bawić się,a niestety nie wolno jej.
Czekają nas jeszcze wszystkie szczepienia jak od noworodka,(,bo dziecko po przeszczepie musi wszystko przejść od nowa)ale dopiero wtedy kiedy u Mai zostanie opanowany graft i z pewnościa będzie można powiedzieć,że jest zdrowa,o tym zadecydują lekarze.
Do tego czasu wciąż musimy bardzo jej pilnować, bo nie ma żadnej odporności i żadnego zabezpieczenia przed groźnymi chorobami.
Jeśli chodzi o jej kształcenie będzie miała zapewne naukę indywidualną w domu aż do czasu ,kiedy będzie mogła wyjść do dzieci. Nie pójdzie chyba do zerówki jako 5 latek wg nowej ustawy,będziemy mieli odroczenie na rok z powodu jej stanu zdrowia i wszystkich sytuacji z tym związanych,zreszta ja nie byłam za tym by skracać dzieciństwo małym dzieciaczkom i posyłaniem ich do szkoły w wieku 6 lat. Przedszkole to ok, ale szkoła i przymusowa nauka w tym wieku u dziecka ? -Nie lubię tej ustawy...-
Będę was informowała o przebiegu dalszej redukcji ,oraz o stanie zdrowia Mai.
Dziękuję ,że nas wpieracie i wciąż z nami jesteście.
Za kilka dni znów jedziemy na badania do Lublina ,to również wam napiszę co i jak.
Pozdrawiamy serdecznie.
![]() |
| Zabawa Mai w Dr |
wtorek, 3 lutego 2015
Choroba
Większość z was już wie za pośrednictwem fb pisałam o tym,że musieliśmy przełożyć wyjazd ,ponieważ Maja jest chora.Od ponad 2 tygodni kaszlała ,okazało się (pomimo ,że badało ją 3 lekarzy przez ten czas)że ma zapalenie oskrzeli ,a do tego doszło zapalenie ucha.Maja ma zapisany anytybiotyk ,który musi brac do czwartku,a czy potem będzie zrowa ,tego nie wiemy.
Wizytę musięliśmy przełożyć ,ponieważ Maja do zabiegów fotoferezy nie może mieć żadnej infekcji,a dokładniej mówiąc nie może byc uśpiona do założenia centralnego wkłucia.
W innym przypadku już dziś powinniśmy być w szpitalu.
Doktor ,który ma się nami zająć kazał nam dzwonić jak Maja wyzdrowieje i wtedy ustalimy nowy termin.
Do tego wszystkiego doszły bardzo nasilone biegunki,nie musze chyba pisac jak bardzo się wystraszyłam,ponieważ pamiętam do dziś słowa doktorki,która nas prowadziła po przeszczepie,że jeśli tylko pojawi się biegunka ,mamy alarmować.
Tak też zrobiliśy ,pierwsze co to pojechaliśmy z Mają na badania krwi ,oraz zawieźlismy próbkę kupki do laboratorium w Rzeszowie ,by wykonac badania w kierunku rota i adeno wirusów jak nam zaleciła przez tel doktorka z Lublina.
Wyniki były jeszcze tego samego dnia i okazały się ujemne,czyli nie ma wirusów,pasożytów też nie ma ,bo przy okazji zrobiliśmy i takie badanie.
Więc z czym mamy do czynienia,czy to graft jelitowy? :( nie wiemy , a te biegunki sa nie od wczoraj ,są juz ok 3 tygodni ,tyle ze były łagodniejsze ,o czym wspominałam doktorce.
Dziś na szczęście nie było ich już tak dużo jak wczoraj,najdziwniejsze jest to,że podczas biegunek brzuch Mai nie boli,ale pupcia ,to bardzo i wczoraj dziecko przechodziło gehennę,tak strasznie płakała za każdym razem jak siadała na nocnik (o ile zdążyła.)
Zawiadomiłam Lublin o wynikach Mai i powiem Państwu ,że dowiedziałam się tyle właściwie co nic. Wyniki moga sugerować bakterię,ale jaką?
Nie przejęto się tym zbytnio ,mimo tego w jakim Maja jest stanie i że każda bakteria może okazac się śmiertelna w jej przypadku,bo wciąż nie opanowano choroby GvHD.
Czekamy ,miejmy nadzieję,że to minie i pojedziemy w przyszłym tygodniu na leczenie ,które zakończy się sukcesem ,bo inaczej być nie może.
Zwracamy się do Państwa ponownie o wsparcie ,aby się nam udało pokonać schody,które musimy przebyc ,by dojść do mety.
Została utworzona zbiórka w tym celu ,niestety odzew jest bardzo mały i nie możemy nic na to poradzić , jeśli ktokolwiek z was chce i może pomóc prosimy o wpłate choćby 1 zł na ten cel ,podaję link do zrzutki. Zebrana kwota,nawet jeśli nie będzie pełna ,będzie nam niezmiernie potrzeba do dalszego leczenia ,które przed nami .Dziękujemy bardzo .
https://zrzutka.pl/ratowanie-zycia-szansa-na-pokonanie-gvhd-yjtjcu
Wizytę musięliśmy przełożyć ,ponieważ Maja do zabiegów fotoferezy nie może mieć żadnej infekcji,a dokładniej mówiąc nie może byc uśpiona do założenia centralnego wkłucia.
W innym przypadku już dziś powinniśmy być w szpitalu.
Doktor ,który ma się nami zająć kazał nam dzwonić jak Maja wyzdrowieje i wtedy ustalimy nowy termin.
Do tego wszystkiego doszły bardzo nasilone biegunki,nie musze chyba pisac jak bardzo się wystraszyłam,ponieważ pamiętam do dziś słowa doktorki,która nas prowadziła po przeszczepie,że jeśli tylko pojawi się biegunka ,mamy alarmować.
Tak też zrobiliśy ,pierwsze co to pojechaliśmy z Mają na badania krwi ,oraz zawieźlismy próbkę kupki do laboratorium w Rzeszowie ,by wykonac badania w kierunku rota i adeno wirusów jak nam zaleciła przez tel doktorka z Lublina.
Wyniki były jeszcze tego samego dnia i okazały się ujemne,czyli nie ma wirusów,pasożytów też nie ma ,bo przy okazji zrobiliśmy i takie badanie.
Więc z czym mamy do czynienia,czy to graft jelitowy? :( nie wiemy , a te biegunki sa nie od wczoraj ,są juz ok 3 tygodni ,tyle ze były łagodniejsze ,o czym wspominałam doktorce.
Dziś na szczęście nie było ich już tak dużo jak wczoraj,najdziwniejsze jest to,że podczas biegunek brzuch Mai nie boli,ale pupcia ,to bardzo i wczoraj dziecko przechodziło gehennę,tak strasznie płakała za każdym razem jak siadała na nocnik (o ile zdążyła.)
Zawiadomiłam Lublin o wynikach Mai i powiem Państwu ,że dowiedziałam się tyle właściwie co nic. Wyniki moga sugerować bakterię,ale jaką?
Nie przejęto się tym zbytnio ,mimo tego w jakim Maja jest stanie i że każda bakteria może okazac się śmiertelna w jej przypadku,bo wciąż nie opanowano choroby GvHD.
Czekamy ,miejmy nadzieję,że to minie i pojedziemy w przyszłym tygodniu na leczenie ,które zakończy się sukcesem ,bo inaczej być nie może.
Zwracamy się do Państwa ponownie o wsparcie ,aby się nam udało pokonać schody,które musimy przebyc ,by dojść do mety.
Została utworzona zbiórka w tym celu ,niestety odzew jest bardzo mały i nie możemy nic na to poradzić , jeśli ktokolwiek z was chce i może pomóc prosimy o wpłate choćby 1 zł na ten cel ,podaję link do zrzutki. Zebrana kwota,nawet jeśli nie będzie pełna ,będzie nam niezmiernie potrzeba do dalszego leczenia ,które przed nami .Dziękujemy bardzo .
https://zrzutka.pl/ratowanie-zycia-szansa-na-pokonanie-gvhd-yjtjcu
czwartek, 29 stycznia 2015
Wyjazd na Fotoferezę
Udało się ... ! Wyprosiłam ,a dr M.U. z Wrocławia jest człowiekiem nie kamieniem.
3-lutego jedziemy do Wrocławia na fotoferezę,
Maja zostanie w szpitalu przez 3 dni ( jesli wszystko będzie ok).Zostanie założone wkłucie centralne i przeprowadzą wstępnie 2 fotoferezy. Na pewno sporo badań i konsultacji do tego.
Nie wiemy ile czasu spędzimy w samym Wrocławiu ,bo czas pomiędzy zabiegami pewnie musi jakiś upłynąć.
Nie wiemy gdzie się podziejemy ,nie znamy nikogo żeby się gdzieś zatrzymać ,jeśli trzeba będzie będziemy spać w samochodzie ,o ile mróz nas nie odstraszy,ale jest zima i to loteria.
Nie wiem czy Wrocław na Bujwida zapewnia nocleg przy dziecku jednemu z rodziców.Czy ktoś może mi w tej kwesti pomóc ,jakaś podpowiedź ?
Do samego Wrocławia mamy ,wg nawigacji 439 km w jedną stronę ,to sporo i nie mamy możliwości aby być na dochodne przy dziecku.
Prosimy was kochani o wsparcie abyśmy dali radę finansowo temu zadaniu i wrócili do domu pełni nadziei na wyzdrowienie dziecka.
A dlaczego tak szybko?
Wyprosiłam u doktora telefonicznie te zabiegi ,bo nie mogę wciąż patrzec na to co się dzieje z dzieckiem.
Wg.lekarzy z Lublina Maja wygląda lepiej-oczywiście że tak ,skóra wygląda lepiej kiedy są potężne dawki sterydów,a kiedy jest redukcja sytuacja wygląda następująco jak na zdjęciach.
To już trzecia lub nawet czwarta redukcja i wracamy do punktu wyjścia. Skóra zaczyna pękać ,jest szorstka i chropowata,swędzi piecze i z godziny na godzinę jest tego coraz więcej.
Sterydów nie możemy podnosic bo grozi to wylewem ,lub zawałem ,czy innymi komplikacjami sercowymi ,gdyż juz leczymy nadcisnienie tętnicze,nie wspominając o innych chorobach które wywołały sterydy.
Jednak jest szansa i my ja mamy.
Za 5 dni jedziemy po zdrowie.
Wiemy że fotofereza jest bardzo groźnym zabiegiem,ale to jest szansa na normalne życie i musimy z tego skorzystać.
Dziękujemy za okazane serca i doktorowi za to ,że chce nas u siebie i ma ochote pomóc.
3-lutego jedziemy do Wrocławia na fotoferezę,
Maja zostanie w szpitalu przez 3 dni ( jesli wszystko będzie ok).Zostanie założone wkłucie centralne i przeprowadzą wstępnie 2 fotoferezy. Na pewno sporo badań i konsultacji do tego.
Nie wiemy ile czasu spędzimy w samym Wrocławiu ,bo czas pomiędzy zabiegami pewnie musi jakiś upłynąć.
Nie wiemy gdzie się podziejemy ,nie znamy nikogo żeby się gdzieś zatrzymać ,jeśli trzeba będzie będziemy spać w samochodzie ,o ile mróz nas nie odstraszy,ale jest zima i to loteria.
Nie wiem czy Wrocław na Bujwida zapewnia nocleg przy dziecku jednemu z rodziców.Czy ktoś może mi w tej kwesti pomóc ,jakaś podpowiedź ?
Do samego Wrocławia mamy ,wg nawigacji 439 km w jedną stronę ,to sporo i nie mamy możliwości aby być na dochodne przy dziecku.
Prosimy was kochani o wsparcie abyśmy dali radę finansowo temu zadaniu i wrócili do domu pełni nadziei na wyzdrowienie dziecka.
A dlaczego tak szybko?
Wyprosiłam u doktora telefonicznie te zabiegi ,bo nie mogę wciąż patrzec na to co się dzieje z dzieckiem.
Wg.lekarzy z Lublina Maja wygląda lepiej-oczywiście że tak ,skóra wygląda lepiej kiedy są potężne dawki sterydów,a kiedy jest redukcja sytuacja wygląda następująco jak na zdjęciach.
To już trzecia lub nawet czwarta redukcja i wracamy do punktu wyjścia. Skóra zaczyna pękać ,jest szorstka i chropowata,swędzi piecze i z godziny na godzinę jest tego coraz więcej.
Sterydów nie możemy podnosic bo grozi to wylewem ,lub zawałem ,czy innymi komplikacjami sercowymi ,gdyż juz leczymy nadcisnienie tętnicze,nie wspominając o innych chorobach które wywołały sterydy.
Jednak jest szansa i my ja mamy.
Za 5 dni jedziemy po zdrowie.
Wiemy że fotofereza jest bardzo groźnym zabiegiem,ale to jest szansa na normalne życie i musimy z tego skorzystać.
Dziękujemy za okazane serca i doktorowi za to ,że chce nas u siebie i ma ochote pomóc.
Subskrybuj:
Posty (Atom)















