Od poniedziałku Maja zażyła 2,5 tabletki ,łacznie 50 mg encortonu i skóra bajka,dziś jej ciało jest gładkie,jeszcze zostaly miejsca pod kolanami.
Mam tylko nadzieję,że po odstawieniu to nie wróci,bo wiem że sterydy są potęgą ,ale co kiedy ich nie będzie juz można brać/
Jest to duża dawka największa z encortonu bo 20 mg .
Ale wiecie co ? po raz pierwszy od 5 mc widzę Maję taką śliczną ,gładziutką ,a skóra jest miła w dotyku,tak bardzo się ucieszyłam ,że tabletki na nią zadziałały,że nie jest to lekooporne,ale czy na stałe to zostanie pokonane co będzie dalej .
Za dwa tygodnie leki zostaną zredukowane lub odstawione,bo nie moga ich dłużej podawać.
Tymczasem żyjemy tym co przynosi dzisiejszy dzień i cieszymy się bardzo,bo tak Maja powinna wyglądać.
Dziękujemy wam kochani za wszystkie rady,za nadsyłanie maści ,nowych specyfików ,za udział w bazarku i za wszystko to co nam pomoga.
Dziękujemy za obecność.
Wierzę że razem pokonamy GRafta
środa, 30 lipca 2014
poniedziałek, 28 lipca 2014
Sterydy
Na nowo wchodzimy w etap zarzywania sterydów,będzie to tym razem encorton,nieco słabszy niż ten ostatni,ale mimo wszystko sterydy i nie jest to pozytywnie motywujące.
Nie wiemy jeszcze jak długo,ale za dwa tyg powinna być jakaś poprawa,jeśli jej nie będzie ,to oznacza że gvhd jest lekooporny.Cyklosporyna będzie znów redukowana ponieważ nie przynosi to efektów.
Jeśli leczenie nie przyniesie poprawy ,będziemy stać w obliczu fotoferezy,a to będzie oznaczało bardzo duże koszty.Wprawdzie dr poinformowała nas ,że leczenie jednak może być wykonywane we Wrocławiu,ale wiązało się to będzie z pobytem tam przez bardzo długo okres.
Co dwa tyg będą zabiegi na których trzeba pozostać przez 3 dni w szpitalu,a z racji tego że do zabiegów potrzebene jest centralne wkłucie,zupełnie takie samo jak Maja miała podczas przeszczepu trzbea szczególnie dbać o ich sterylność by nie dostała się tam żadna bakteria.
Nie możemy z takim cewnikiem wrócić do domu.
Koszty ogromne i długi pobyt,związany z mieszkaniem tam.Zaczynamy więc zbiórkę na owo leczenie i na przeżycie tam,jest to bardzo daleko od naszego domu bo ok 700km .
Czy refundacja będzie na całe leczenie tego jeszcze nie jesteśmy pewni,ale wydatki samego pobytu będą ogromne,dojazdy ,życie i mieszkanie.
Znów czekać nas będzie rozłąka z naszymi dziewczynami,jeśli sterydy nie przyniosą poprawy ...
Jak będzie tym razem? nie wiem na pewno musimy znów przeżywać katusze nastrojów i złych emocji,ogromny apetyt i silna agresję,ale tak niestety działają sterydy.
Moga one uszkodzić szpik ,czego się bardzo lekarze obawiają,ale nie ma wyjścia,gdyż kwalifikacja do zabiegów fotoferezy jest wtedy kiedy gvhd nie odpowiada na inne leczenie.
Jedno już nie odpowiada ,pozostały te sterydy.
Ale jak długo można je brać ? otóż nie można.
Sterydy zabijają i trzeba od nich bardzo szybko uciekać.W każdym bądz razie dziś pierwsza dawka i tak przez całe 2 tygodnie.
Oprócz tych wiadomości jest jeszcze taka ,że TSH czyli hormon tarczycy jest bardzo niski i dziś została poproszona do nas endokrynolog na konsultację.Gruczol tarczycowy jest bardzo mały, o wiele za mały niz powinien byc( jest wielkośći pesteczki z wiśni,a powinien być wielkości ksciuka) i nie produkuje odpowiedniej ilości hormonów.
Zalecone jest badanie przysadki mózgowej -rezonans magnetyczny.
Do tej pory otrzymujemy nadal euthyrox w duzej dawce.
Choroba ta jest na podłożu wtórnym ,i prawdopodobnie zaczęła się gdy Maja była jeszcze malutka,prawdopodobieństwo ze wywołała to jej choroba HLH jest bardzo duże,bo kiedy hlh szalało po organizmie niszczylo wszystko co spotkało na swojej drodze w tym i tarczycę.
To chyba na tyle co się dowiedzieliśmy dziś.Guzek pokazaliśmy,mamy go jeszcze poobserwować.
No więc skoro już te sterydy niech choć zadziałają.
Nie wiemy jeszcze jak długo,ale za dwa tyg powinna być jakaś poprawa,jeśli jej nie będzie ,to oznacza że gvhd jest lekooporny.Cyklosporyna będzie znów redukowana ponieważ nie przynosi to efektów.
Jeśli leczenie nie przyniesie poprawy ,będziemy stać w obliczu fotoferezy,a to będzie oznaczało bardzo duże koszty.Wprawdzie dr poinformowała nas ,że leczenie jednak może być wykonywane we Wrocławiu,ale wiązało się to będzie z pobytem tam przez bardzo długo okres.
Co dwa tyg będą zabiegi na których trzeba pozostać przez 3 dni w szpitalu,a z racji tego że do zabiegów potrzebene jest centralne wkłucie,zupełnie takie samo jak Maja miała podczas przeszczepu trzbea szczególnie dbać o ich sterylność by nie dostała się tam żadna bakteria.
Nie możemy z takim cewnikiem wrócić do domu.
Koszty ogromne i długi pobyt,związany z mieszkaniem tam.Zaczynamy więc zbiórkę na owo leczenie i na przeżycie tam,jest to bardzo daleko od naszego domu bo ok 700km .
Czy refundacja będzie na całe leczenie tego jeszcze nie jesteśmy pewni,ale wydatki samego pobytu będą ogromne,dojazdy ,życie i mieszkanie.
Znów czekać nas będzie rozłąka z naszymi dziewczynami,jeśli sterydy nie przyniosą poprawy ...
Jak będzie tym razem? nie wiem na pewno musimy znów przeżywać katusze nastrojów i złych emocji,ogromny apetyt i silna agresję,ale tak niestety działają sterydy.
Moga one uszkodzić szpik ,czego się bardzo lekarze obawiają,ale nie ma wyjścia,gdyż kwalifikacja do zabiegów fotoferezy jest wtedy kiedy gvhd nie odpowiada na inne leczenie.
Jedno już nie odpowiada ,pozostały te sterydy.
Ale jak długo można je brać ? otóż nie można.
Sterydy zabijają i trzeba od nich bardzo szybko uciekać.W każdym bądz razie dziś pierwsza dawka i tak przez całe 2 tygodnie.
Oprócz tych wiadomości jest jeszcze taka ,że TSH czyli hormon tarczycy jest bardzo niski i dziś została poproszona do nas endokrynolog na konsultację.Gruczol tarczycowy jest bardzo mały, o wiele za mały niz powinien byc( jest wielkośći pesteczki z wiśni,a powinien być wielkości ksciuka) i nie produkuje odpowiedniej ilości hormonów.
Zalecone jest badanie przysadki mózgowej -rezonans magnetyczny.
Do tej pory otrzymujemy nadal euthyrox w duzej dawce.
Choroba ta jest na podłożu wtórnym ,i prawdopodobnie zaczęła się gdy Maja była jeszcze malutka,prawdopodobieństwo ze wywołała to jej choroba HLH jest bardzo duże,bo kiedy hlh szalało po organizmie niszczylo wszystko co spotkało na swojej drodze w tym i tarczycę.
To chyba na tyle co się dowiedzieliśmy dziś.Guzek pokazaliśmy,mamy go jeszcze poobserwować.
No więc skoro już te sterydy niech choć zadziałają.
sobota, 26 lipca 2014
Przed wyjazdem na badania
Czasami wchodząc na bloga zastanawiam się ile osób z nami pozostało,ile z was jeszcze sledzi losy naszej Mai.
Mysle ze nie zostałam tutaj sama,dlatego też o was pamiętam i pisze o tym co mnie trapi ,badz co czuje.
Dzis chce wam napisac o tym co sie działo u nas przez ostatnich kilka dni.
po pierwsze Maja zaczyna uskarzac sie na ból zębów ,cora czesciej bolą ja zeby ktore niestety sie mocno psują po cyklosporynie,a w tej chwili wyrywac nie mozna,chyba ze naprawde zajdzie taka koniecznosc ,no to nie bedzie wyjscia,o to musze zapytac nasza dr ,bo moze z tego wyniknac sporo problemów.
Kolejna spawa to wysypka ,ktora trwa i trwa i ie ma zamiaru odejsc w zapomnienie.Graft ciagle jest,a leczenie stoi w miejscu.Cyklosporyna nie pomaga :( chyba ze w tym aby graft nie rozsial sie po organach,bo wtedy byloby bardzo zle.Nie wiem ,ale na pewno wiem jedno , gvhd jest podstepne i bardzo grozne .
jedyne leczenie ( duza skutecznosc) ,to fotofereza ,ale niestety nie dla nas :(
Mam na mysli ze nie dla nas w Polsce.
W poniedziałek tydz temu zadzwonilam do naszej dr zapytac czy cos wiadomo na temat leczenia we wroclawiu,pytałam czy profesor sie odezwal.
Y\Uslyszałam wtedy slowa typu:
-Prosze nie liczyc za bardzo na te zabiegi w Polsce,sa one technicznie nie mozliwe do wykonania ,poniewaz aparaty do ich wykonywania sa przeznaczone dla osob ktore waza wiecej niz 30 kg, a maja ma zaledwie 21 _ w czasie brania sterydów miała 30 a,le nawet nie chce tego czasu pamiętac.
No wiec co dalej zapytałam?
Poczekamy jeszcze na odpowiedz profesora,byc moze zaleci powrot do sterydów ,boze kochany ,oni sie tak bardzo bali dac sterydy ponownie,a tu chca wrocic i tylko dlatego , ze nie mozna zrobic nic innego tutaj.
Ja zapytałam o koszty tych zabiegów,mysle ze uzyskam odpowiedz na wizycie w poniedzialek.
Jesli nie Polska ,to moze za granica,ale potrzebujemy pokierowania nami , polecania nas i popchniecia w rece tych co moga to zrobic,bo sami nie wiemy od czego zaczynac ,gdzie szukac pomocy .Jesli trzeba bedziemy zbierac na leczenie -siepomaga i zaufana fundacja czekaja tylko na informacje co gdzie i za ile ,ale tych informacji ja niestety nawet nie mam.
Mysle ze zadaniem lekarza prowadzacego jest pomoc nam i poprowadzic sprawe tak aby sie udalo znalezc odpowiednie metody leczenia i osrodki ktore to robia.
Nie wiem jak dlugo Maja moze zyc z ta wysypka ,czy ona zagraza jej zyciu juz teraz bezposrednio czy nie,ale strach mnie nie opuszcza,powoli wariuje i nie myslcie sobie ,ze to tylko wysypka,to nie jest zwykla wysypka ,to gvhd ,a jak nam wiadomo graft to choroba ktora najczesciej zabija po przeszczepie,jesli nawet przeszczep sie udaje ,a pojawi sie graft ,to czesto konczy sie to zle,,Ale nie zawsze" i skoro sa metody wysoce skuteczne to trzeba probowac ,tylko jak mamy to zrobic sami?
Pewna moja znajoma konsultowala sie w naszej sprawie z klinika w niemczech ,to jej odpisali ,ze tam gdzie miala przeszcep tam niech leczą. :( to jest podejscie do ludzi,do dzieci....
Bardzo to przykre ale cóz,nie kazdy chce pomagać.
Co nam pozostaje? szukamy dalej i prosimy was o rady ,moze ktos wiem gdzie mozemy sprobowac ,kto nam pomoze leczyc dziecko ,by nie przeciazac je znow sterydami ,ktore moga bardzo powaznie uposledzic funcjonowanie nowego szpiku .Dodatkowo Maja nie ma nadal odpornosci wiec one jeszcze bardziej ja osłabią.
Mam pytanie do mam ,do tatusiów dzieci ktore byly poddane fotoferezie pozaustrojowej z dobrym rezultatem ,dzieci ktore nie mialy wymaganych 30 kg a zabiegi byly wykonywane w polsce.
Jak poruszyc niebo i ziemie aby takie zabiegi zostaly wykonane u Mai?
Ew ktora klinika za granica moze nam pomóc,jakie sa koszty leczenia za granica,bo w polsce to ja znam jesli zabieg nie jest refundowany to koszt jednego zabiegu ok 12 tys zł ,takich zabiegów trzeba wiele,przecietnie jeden na tydz.
Konczac temat gvhd .
U Mai nerwica rozwija sie w zastraszajacym tempie,krzyk z byle powodu ,placz rzucanie przedmiotami, chowanie sie po kątach ,obrazanie sie...To codziennosc naszego zycia.
Duze znaczenie odgrywa tu rola niskiego tsh ,oraz anemia i graft.
Chciałabym aby była szczesliwa i wesoła ,a ona tylko chwilami taka jest.
ciagle tylko leki ,ktorych juz nie moze zniesc,zwlaszcza biseptolu,smarowania jej spekanej ,zaognionej skory,to wszystko dziecko przerasta,a tu jeszcze wyjazd ,tu badania .
Gdybym mogla cale to cierpienie wzielaym na siebie .
Mysle ze nie zostałam tutaj sama,dlatego też o was pamiętam i pisze o tym co mnie trapi ,badz co czuje.
Dzis chce wam napisac o tym co sie działo u nas przez ostatnich kilka dni.
po pierwsze Maja zaczyna uskarzac sie na ból zębów ,cora czesciej bolą ja zeby ktore niestety sie mocno psują po cyklosporynie,a w tej chwili wyrywac nie mozna,chyba ze naprawde zajdzie taka koniecznosc ,no to nie bedzie wyjscia,o to musze zapytac nasza dr ,bo moze z tego wyniknac sporo problemów.
Kolejna spawa to wysypka ,ktora trwa i trwa i ie ma zamiaru odejsc w zapomnienie.Graft ciagle jest,a leczenie stoi w miejscu.Cyklosporyna nie pomaga :( chyba ze w tym aby graft nie rozsial sie po organach,bo wtedy byloby bardzo zle.Nie wiem ,ale na pewno wiem jedno , gvhd jest podstepne i bardzo grozne .
jedyne leczenie ( duza skutecznosc) ,to fotofereza ,ale niestety nie dla nas :(
Mam na mysli ze nie dla nas w Polsce.
W poniedziałek tydz temu zadzwonilam do naszej dr zapytac czy cos wiadomo na temat leczenia we wroclawiu,pytałam czy profesor sie odezwal.
Y\Uslyszałam wtedy slowa typu:
-Prosze nie liczyc za bardzo na te zabiegi w Polsce,sa one technicznie nie mozliwe do wykonania ,poniewaz aparaty do ich wykonywania sa przeznaczone dla osob ktore waza wiecej niz 30 kg, a maja ma zaledwie 21 _ w czasie brania sterydów miała 30 a,le nawet nie chce tego czasu pamiętac.
No wiec co dalej zapytałam?
Poczekamy jeszcze na odpowiedz profesora,byc moze zaleci powrot do sterydów ,boze kochany ,oni sie tak bardzo bali dac sterydy ponownie,a tu chca wrocic i tylko dlatego , ze nie mozna zrobic nic innego tutaj.
Ja zapytałam o koszty tych zabiegów,mysle ze uzyskam odpowiedz na wizycie w poniedzialek.
Jesli nie Polska ,to moze za granica,ale potrzebujemy pokierowania nami , polecania nas i popchniecia w rece tych co moga to zrobic,bo sami nie wiemy od czego zaczynac ,gdzie szukac pomocy .Jesli trzeba bedziemy zbierac na leczenie -siepomaga i zaufana fundacja czekaja tylko na informacje co gdzie i za ile ,ale tych informacji ja niestety nawet nie mam.
Mysle ze zadaniem lekarza prowadzacego jest pomoc nam i poprowadzic sprawe tak aby sie udalo znalezc odpowiednie metody leczenia i osrodki ktore to robia.
Nie wiem jak dlugo Maja moze zyc z ta wysypka ,czy ona zagraza jej zyciu juz teraz bezposrednio czy nie,ale strach mnie nie opuszcza,powoli wariuje i nie myslcie sobie ,ze to tylko wysypka,to nie jest zwykla wysypka ,to gvhd ,a jak nam wiadomo graft to choroba ktora najczesciej zabija po przeszczepie,jesli nawet przeszczep sie udaje ,a pojawi sie graft ,to czesto konczy sie to zle,,Ale nie zawsze" i skoro sa metody wysoce skuteczne to trzeba probowac ,tylko jak mamy to zrobic sami?
Pewna moja znajoma konsultowala sie w naszej sprawie z klinika w niemczech ,to jej odpisali ,ze tam gdzie miala przeszcep tam niech leczą. :( to jest podejscie do ludzi,do dzieci....
Bardzo to przykre ale cóz,nie kazdy chce pomagać.
Co nam pozostaje? szukamy dalej i prosimy was o rady ,moze ktos wiem gdzie mozemy sprobowac ,kto nam pomoze leczyc dziecko ,by nie przeciazac je znow sterydami ,ktore moga bardzo powaznie uposledzic funcjonowanie nowego szpiku .Dodatkowo Maja nie ma nadal odpornosci wiec one jeszcze bardziej ja osłabią.
Mam pytanie do mam ,do tatusiów dzieci ktore byly poddane fotoferezie pozaustrojowej z dobrym rezultatem ,dzieci ktore nie mialy wymaganych 30 kg a zabiegi byly wykonywane w polsce.
Jak poruszyc niebo i ziemie aby takie zabiegi zostaly wykonane u Mai?
Ew ktora klinika za granica moze nam pomóc,jakie sa koszty leczenia za granica,bo w polsce to ja znam jesli zabieg nie jest refundowany to koszt jednego zabiegu ok 12 tys zł ,takich zabiegów trzeba wiele,przecietnie jeden na tydz.
Konczac temat gvhd .
U Mai nerwica rozwija sie w zastraszajacym tempie,krzyk z byle powodu ,placz rzucanie przedmiotami, chowanie sie po kątach ,obrazanie sie...To codziennosc naszego zycia.
Duze znaczenie odgrywa tu rola niskiego tsh ,oraz anemia i graft.
Chciałabym aby była szczesliwa i wesoła ,a ona tylko chwilami taka jest.
ciagle tylko leki ,ktorych juz nie moze zniesc,zwlaszcza biseptolu,smarowania jej spekanej ,zaognionej skory,to wszystko dziecko przerasta,a tu jeszcze wyjazd ,tu badania .
Gdybym mogla cale to cierpienie wzielaym na siebie .
sobota, 12 lipca 2014
oczekiwanie
Ostatnnio nie piszę nic bowiem nic nowego sie nie dzieje i n ie mam nowych ,dobrych wieści.
Maja nadal jest wysypana,jeszcze bardzije niż była i kązdego dnia jest jest gorzej z jej skórą.
Stan ogólny Mai jest dobry,nie gorączkuje,nie ma też innych poważnych dolegliwości,ale skóra mnie przeraża.
Wizyta w Lublinie juz w poniedziałek,więć nie mogę się doczekać( wcześniej byłam pewna że jedziemy w czwartwek,ale jednak się myliłam .)by porozmiawiać z naszą dr o dalszym leczeniu
Graft skórny wariuje i nie ma zamiaru odpuścić.
Leczenie immunosupresyjne nie przynosi efektów,a co za tym idzie trzeba szukać nowych sposobów leczenia.O ile zabiegi fotoferezy są dostępne w Pl przy przewlekłej gvhd będzie sznasa,ale jeśli nie? :( pozostaje nam leczenie za ganicą,bardzo drogie leczenie.
niewykluczone jest równiez to,ze będziemy opłacali leczenie w Pl ,ponieważ bardzo duzo czytałam na temat leczenie takimi zabiegami,sa one niezmiernie drogie i bardzo cieżko uzyskac takie zabiegi.
Graft musi byc zatrzymany,inaczej zabierze nam Maję na zawsze... :(
Nie chce juz nawet przytaczac statystyk ile można życ z graftem,bo mi się uginaja nogi.
To choroba która bez leczenia zbiera swoje żniwo bardzo szybko.
Gdzie tylko się da robimy składki aby uzbierac na kosztowne leczenie i żyjemy tylko nadzieją że się uda,że graft zostanie pokonany i Maja będzie mogła żyć.Tylko tego chcemy. nic więcej,chcemy miec zdrowe dzieci .
Bazarek utworzony na fb nadal działa i bardzo prosimy o dołączenie do niego ,może ktos z was posiada cos ciekawego co może podarowac na ten bazarek? może to byc rękodzieło, obraz,karykatura,biżuteria, itp,moga to byc rownież usługi,oraz inne ciekawe rzeczy w dobrym stanie .Jesli osoba wygra,przesyla się wtedy ta rzecz do niej,lub wyswiadcza usluge.Wszystkie propozycje mile widziane. Pod tą nazwa otworzy się wam strona z bazarkiem.
Bazarek dla Mai
Bardzo was prosimy o wsparcie.
Maja nadal jest wysypana,jeszcze bardzije niż była i kązdego dnia jest jest gorzej z jej skórą.
Stan ogólny Mai jest dobry,nie gorączkuje,nie ma też innych poważnych dolegliwości,ale skóra mnie przeraża.
Wizyta w Lublinie juz w poniedziałek,więć nie mogę się doczekać( wcześniej byłam pewna że jedziemy w czwartwek,ale jednak się myliłam .)by porozmiawiać z naszą dr o dalszym leczeniu
Graft skórny wariuje i nie ma zamiaru odpuścić.
Leczenie immunosupresyjne nie przynosi efektów,a co za tym idzie trzeba szukać nowych sposobów leczenia.O ile zabiegi fotoferezy są dostępne w Pl przy przewlekłej gvhd będzie sznasa,ale jeśli nie? :( pozostaje nam leczenie za ganicą,bardzo drogie leczenie.
niewykluczone jest równiez to,ze będziemy opłacali leczenie w Pl ,ponieważ bardzo duzo czytałam na temat leczenie takimi zabiegami,sa one niezmiernie drogie i bardzo cieżko uzyskac takie zabiegi.
Graft musi byc zatrzymany,inaczej zabierze nam Maję na zawsze... :(
Nie chce juz nawet przytaczac statystyk ile można życ z graftem,bo mi się uginaja nogi.
To choroba która bez leczenia zbiera swoje żniwo bardzo szybko.
Gdzie tylko się da robimy składki aby uzbierac na kosztowne leczenie i żyjemy tylko nadzieją że się uda,że graft zostanie pokonany i Maja będzie mogła żyć.Tylko tego chcemy. nic więcej,chcemy miec zdrowe dzieci .
Bazarek utworzony na fb nadal działa i bardzo prosimy o dołączenie do niego ,może ktos z was posiada cos ciekawego co może podarowac na ten bazarek? może to byc rękodzieło, obraz,karykatura,biżuteria, itp,moga to byc rownież usługi,oraz inne ciekawe rzeczy w dobrym stanie .Jesli osoba wygra,przesyla się wtedy ta rzecz do niej,lub wyswiadcza usluge.Wszystkie propozycje mile widziane. Pod tą nazwa otworzy się wam strona z bazarkiem.
Bazarek dla Mai
Bardzo was prosimy o wsparcie.
piątek, 4 lipca 2014
jak ratować własne dziecko nie posiadając nic prócz siebie?
Być może niektórzy z was juz czytali ten tekst na fb,ale nie wszyscy mają konto na fb i nie wchodzą tam,a ja nie mam głowy na to aby pisac raz jeszcze cos innego,więc wybaczcie mi ,ale skopiowałam link z fb ,który napisałam dziś dodając tylko kilka nowych zdań.\.
Witajcie,nadal nie mam dobrych wieści,a moj stan psychiczny coraz bardziej siada .Nie mam sił myśleć ,nie mam sił na nic.Wysypka jak była tak jest nadal ,nie odpuszcza .
Skąd te rany na nóżkach ,na rączkach ,na całym ciele?Stąd ,że maja to rozdrapuje do krwi ,po czym nie pozwala się nawet posmarować bo ja boli, a jakby nie skoro jest rana .
W czwartek jedziemy do Lublina i mam zamiar byc stanowcza ,oraz dowiedziec sie wszystkiego na temat dalszego leczenia -skutecznego.
Tymczasem prosze was o wzięcie udziału w bazarku dla Mai,tak możecie pomóc w zdobyciu środków na leczenie.
Dwa lata bezustannej walki ,bardzo mocno wpłyneło na nasze zycie , Ciężko jest nam podejmować dalsze decyzje w sprawie leczenia nie posiadając nic prócz siebie nawzajem.
Mamy dzieci ,które sa dla nas najważniejsze i to jest nasz cały majątek,reszta nie byłaby istotna -Ale nie może nie być. Gdyby leczenie było dostepne w Polsce jednakowo dla wszystkich i każdy byłby traktowany jednakowo,oraz byłoby bezpłatne rodzice nie musieli by żebrać o to by ratować dziecko i szukac pomocy gdzie sie da niejednokrotnie wydając cały dobytek życia oraz wystawiając się na szyderstwo innych ludzi.A prawda jest taka ,że ten który ma
i daje w łapę lekarzowi zna wszystkie sposoby leczenia i dla niego znajduje sie zawsze jakaś alternatywa.Taki pacjent jest traktowany priorytetowo i jego najdrobniejsze problemy zdrowotne zaraz są rozważane i zostaje wprowadzone odpowiednie leczenie.A tacy jak my? Stoimy w ogonku jak w kolejce po mięso,jesli zdążymy dojść na początek może cos dla nas zostanie,ale nikt w tym ogonku nie zapyta nas w czym można pomóc,bo nie jesteśmy tymi pierwszymi.Nam nawet nie powiedziano ,że są skuteczne metody leczenia gvhd ,bo i po co skoro wiadomo,że nas na to nie stać.Proszę mi wybaczyć,ale tak sądzę,nie leczymy się tydzień,czy miesiąc, nawet nie rok,ale trochę dłużej na tyle by zauważyć co się dzieje dookoła.
Może niektórzy z was powiedzą mi ,że obwiniam wszystkich dookoła,to nie są wszyscy,to są ci co powinni pomóc ,to są ci co składali przysięgę ratowania człowieka.
Więc tylko tego chcemy.
Dałabym swoje życie nawet by odzyskać zdrowe dziecko innych dóbr nie posiadam
.
Witajcie,nadal nie mam dobrych wieści,a moj stan psychiczny coraz bardziej siada .Nie mam sił myśleć ,nie mam sił na nic.Wysypka jak była tak jest nadal ,nie odpuszcza .
Skąd te rany na nóżkach ,na rączkach ,na całym ciele?Stąd ,że maja to rozdrapuje do krwi ,po czym nie pozwala się nawet posmarować bo ja boli, a jakby nie skoro jest rana .
W czwartek jedziemy do Lublina i mam zamiar byc stanowcza ,oraz dowiedziec sie wszystkiego na temat dalszego leczenia -skutecznego.
Tymczasem prosze was o wzięcie udziału w bazarku dla Mai,tak możecie pomóc w zdobyciu środków na leczenie.
Dwa lata bezustannej walki ,bardzo mocno wpłyneło na nasze zycie , Ciężko jest nam podejmować dalsze decyzje w sprawie leczenia nie posiadając nic prócz siebie nawzajem.
Mamy dzieci ,które sa dla nas najważniejsze i to jest nasz cały majątek,reszta nie byłaby istotna -Ale nie może nie być. Gdyby leczenie było dostepne w Polsce jednakowo dla wszystkich i każdy byłby traktowany jednakowo,oraz byłoby bezpłatne rodzice nie musieli by żebrać o to by ratować dziecko i szukac pomocy gdzie sie da niejednokrotnie wydając cały dobytek życia oraz wystawiając się na szyderstwo innych ludzi.A prawda jest taka ,że ten który ma
i daje w łapę lekarzowi zna wszystkie sposoby leczenia i dla niego znajduje sie zawsze jakaś alternatywa.Taki pacjent jest traktowany priorytetowo i jego najdrobniejsze problemy zdrowotne zaraz są rozważane i zostaje wprowadzone odpowiednie leczenie.A tacy jak my? Stoimy w ogonku jak w kolejce po mięso,jesli zdążymy dojść na początek może cos dla nas zostanie,ale nikt w tym ogonku nie zapyta nas w czym można pomóc,bo nie jesteśmy tymi pierwszymi.Nam nawet nie powiedziano ,że są skuteczne metody leczenia gvhd ,bo i po co skoro wiadomo,że nas na to nie stać.Proszę mi wybaczyć,ale tak sądzę,nie leczymy się tydzień,czy miesiąc, nawet nie rok,ale trochę dłużej na tyle by zauważyć co się dzieje dookoła.
Może niektórzy z was powiedzą mi ,że obwiniam wszystkich dookoła,to nie są wszyscy,to są ci co powinni pomóc ,to są ci co składali przysięgę ratowania człowieka.
Więc tylko tego chcemy.
Dałabym swoje życie nawet by odzyskać zdrowe dziecko innych dóbr nie posiadam
![]() |
| Maja na dzisiejszym spacerku |
piątek, 20 czerwca 2014
Bazarek dla Mai
Na fb został utworzony bazarek dla Mai ,zapraszam wszystkich chętnych którzy w jakikolwiek sposób mogliby pomóc do wzięcia udziału.Można brac udział w licytacjach,albo przekazać jakąś interesującą rzecz ,która zostanie zlicytowana,a pieniądze trafia na subkonto Mai w fundacji. Tym sposobem możemy uratowac nasze dziecko. Więc proszę was kochani o wsparcie. Bazarek zanjduje się pod tym linkiem
https://www.facebook.com/events/259737747566206/?ref_newsfeed_story_type=regular
Licytacje i bazar poprowadzi Pani Magdalenia Halcarz ,oraz Asia Oliwia Lisewska ,w sprawie rzeczy na licytacje prosze kontaktowac sie z tymi Paniami,ew jak ktos nie ma fb a chce cos przekazac ,prosze dac mi znac na bloga.
Dziekujemy .
https://www.facebook.com/events/259737747566206/?ref_newsfeed_story_type=regular
Licytacje i bazar poprowadzi Pani Magdalenia Halcarz ,oraz Asia Oliwia Lisewska ,w sprawie rzeczy na licytacje prosze kontaktowac sie z tymi Paniami,ew jak ktos nie ma fb a chce cos przekazac ,prosze dac mi znac na bloga.
Dziekujemy .
czwartek, 19 czerwca 2014
Brak mi sił
Dzis Boże Ciało .Maja miała iść sypac kwiatuszki,ale nie poszła powodem jest to,że zamiast sypać ,to ja zesypało całą.Od samego rana też nie czuje się dobrze,jest bardzo rozdrażniona,płacze bez powodu ,nie chce byc smarowana ,bo już ma tego dość.Skóra ja piecze,swędzi i co rusz wysypka pojawia się w nowym miejscu.
Jesli kolejnym razem na wizycie nasza dr będzie rozkładała ręce i nie zrobi nic by ulżyć dziecku będziemy starali się szukac pomocy u najlepszych specjalistów ,ale to wymaga dużych nakladów finansowych i bardzo was wszystkich proszę o pomoc w zdobyciu środków na dalsze leczenie.wiem że nie każdy może pomóc,ale może w jakiś inny sposób można zrobić składki ,może jakieś portale których nie znam,może jakiś bazarek ,czy ktoś byłby chętny by pomóc?
Nie wiem czy fundacja by nam przekazała zebrane środki na konsultacje zagraniczne ,bo nigdy nie korzystaliśmy z tego typu leczenia.ale aby wszystko miało ręce i nogi chcemy zebrane środki przekazywać na subkonto Mai w fundacji.
Na razie nie możemy nic zrobić ,bo mamy związane ręce ,tego typu konsultacje sa ogromnie kosztowne i nas nie stać na to .Nie stać nas nawet na wyjazd za granicę,więc tym bardzije na wizyty.Nie wiem czy damy radę ,zaczynam tracić nadzieję.
Nie mam ani sił,ani pomysłów co robić. Nie chce mi się nawet żyć.
Każdego dnia pytam Boga dlaczego pozwala na cierpienie naszego dziecka .
Nie jest to nasz jedyny problem ,mamy ich bardzo dużo,ale mimo to ten dla nas jest najważniejszy.
Reszta dotyczy moich problemów zdrowotnych,oraz innych spraw ,ale nie ma nic cenniejszego niz zdrowie dziecka więc dla nas jest to najważniejsze.
Kocham na życie...
Jesli kolejnym razem na wizycie nasza dr będzie rozkładała ręce i nie zrobi nic by ulżyć dziecku będziemy starali się szukac pomocy u najlepszych specjalistów ,ale to wymaga dużych nakladów finansowych i bardzo was wszystkich proszę o pomoc w zdobyciu środków na dalsze leczenie.wiem że nie każdy może pomóc,ale może w jakiś inny sposób można zrobić składki ,może jakieś portale których nie znam,może jakiś bazarek ,czy ktoś byłby chętny by pomóc?
Nie wiem czy fundacja by nam przekazała zebrane środki na konsultacje zagraniczne ,bo nigdy nie korzystaliśmy z tego typu leczenia.ale aby wszystko miało ręce i nogi chcemy zebrane środki przekazywać na subkonto Mai w fundacji.
Na razie nie możemy nic zrobić ,bo mamy związane ręce ,tego typu konsultacje sa ogromnie kosztowne i nas nie stać na to .Nie stać nas nawet na wyjazd za granicę,więc tym bardzije na wizyty.Nie wiem czy damy radę ,zaczynam tracić nadzieję.
Nie mam ani sił,ani pomysłów co robić. Nie chce mi się nawet żyć.
Każdego dnia pytam Boga dlaczego pozwala na cierpienie naszego dziecka .
Nie jest to nasz jedyny problem ,mamy ich bardzo dużo,ale mimo to ten dla nas jest najważniejszy.
Reszta dotyczy moich problemów zdrowotnych,oraz innych spraw ,ale nie ma nic cenniejszego niz zdrowie dziecka więc dla nas jest to najważniejsze.
Kocham na życie...
sobota, 14 czerwca 2014
Po kolejnej wizycie
Czwartek znów był dla nas dniem, kiedy to musielismy zawitac do Dsk w Lublinie.
Zrobiono Mai masę róznych badań ,zwlaszcza ukierunkowano sie teraz na badania w kierunku tarczycy i wszystkim co z tym związane.
Podano tez immunoglobuline ,ktora ma pomoc w odpornosci.-Martwi mnie to ze po przeszczepie nadal cos jest nie tak jak trzeba.
Mamy caly czas zwiekszone dawkowanie cyklosporyny ze zwgledu na gvhd skory i stale Maja bierze leki ktore ma od poczatku choroby ,poza sterydami.
Co bedzie kiedy znow zredukujua immunosupresje? Z grafta jeszcze nie wyszła,juz mialam nadzieje ,bo skora zaczynala sie poprawiac ,a wczoraj znowu pelno krostek ,ktore Maja drapie do krwi.
Skora peka i strasznie wysycha mimo stosowania roznych masci i kremow.
Boje sie ze immunosupresja -cyklosporyna- bedzie nam towarzyszyla zawsze.
Lek ten nie jest obojetny dla organizmu,a co wazne musi byc stale kontrolowany poziom tego leku we krwi ,poniewaz kiedy poziom bedzie za duzy moze dojsc do powaznych komplikacji,juz to przechodzilismy wiec wiemy czym to grozi.
Poziom moze sie zmienic niezaleznie od dawki,czasami jest tak ,ze organizm po prostu nie przyjmie ,a kolejna dawka moze sie skumulowac z poprzednia i poziom moze wtedy wzrosnac do bardzo niebezpiecznego jak to mialo miejsce u nas 1,5 roku temu,kiedy Maja straciła przytomnosc i nie mogla jej odzyskac.
Dawka lecznicza w naszym przypadku ma wynosic ok 100 ,a prosze sobie wyobrazic ,ze sytuacja ktora miala miejsce wlasnie te 1,5 r temu byla taka ,ze poziom wynosił 1680 !
Grozilo to zatrzymaniem akcji serca,uszkodzeniem wielu narzadów i Bog wie co jeszcze.
Cale szczescie poziom zostal unormowany dosc szybko poprzez intensywne plukanie calego organizmu kroplowkami ktore byly jedna za druga puszczane na max.Wtedy po ok 5 godzinach Maja zaczela odzyskiwac przytomnosc.
Wiemy jak ten lek działa i dlatego bardzo sie go boimy,ale jednoczesnie wiemy ,ze kiedy jest odstawiany to stan Mai sie pogarsza,tak jak sie stalo ponad 3 mc temu kiedy pojawil sie gvhd po tym jak zredukowano do minimum cyklosporyne.Trzeba wiec bylo wrocic do poprzedniej dawki leczniczej i tak jest do dziś.
Przeszczep szpiku nie przyniosl efektu do konca oczekiwanego. Odpornosc nadal szwankuje mimo ze caly uklad immunologiczny zostal ,,zamieniony na nowy"
Nie wiem co bedzie dalej,co lekarze zadecyduja,czy bedzie nas czekal doszczep,lub podawanie immunoglobuliny i dozywotnie przyjmowanie silnych leków immunosupresyjnych.
Jestesmy bezradni wobec sytuacji w ktorej sie Maja znajduje.Gdybysmy mogli ,to udalibysmy sie na konsultacje do Hamburga ,poniewaz tam sa przypadki tej choroby dobrze znane.
Niestety nie wiemy nawet gdzie sie udac ,od czego zaczynac i czy ktokolwiek zechce nam pomóc.Wazna jest w tej sytuacji tez kwestia finansowa,bo po prostu nas nie stac na wyjazd,tym bardziej leczenie za granica.
Wyniki krwi z czwartku troche nas uspokoiły.Wszystkie badania szczegolowe w kierunku tarczycy wyszly znosnie ,procz Tsh ktore nadal jest bardzo niskie,ale nie ma tendencji spadkowej ,a mozna by powiedziec ,ze nawet minimum wzroslo.
Hemoglobina 9.9 wiec nie spada.
Na kolejnej wizycie czeka nas usg brzuszka i tarczycy,oraz konsultacja endokrynologa.
Maja czuje sie dobrze,jest marudna i swedzi ja skora ,ale jest silna.
Wazy juz 21,5 czyli zgubiła sporo bo az 8 kg a przy wzrosci 106 cm jest to sporo.
Rosnie nam jak na drozdzach ,wloski tez zaczynają sie podkrecac ,tylko zęby strasznie lecą po tej cyklosporynie,a do tego ten lek powoduje silny zanik dziaseł i te zabki juz są
w zasadzie malo widoczne z pod tych przerosnietych dziaseł.
Maja jest mimo swoich przezyc jest bardzo ufnym dzieckiem i nie ma nikogo kogo Maja by nie lubiała.
W domu dokazuje ,lubi sie sprzeczac z siostrami ,bardzo lubi nadal skakac na trampolinie i hustac sie ,choc jej marzeie
o hustawce nie zostalo spelnione ,sponsor ktory sie zainteresowal jej marzeniem w fundacjii ,,Mam marzenie" zrezygnowal ,ze wzgledu na trudny dostep do mediow w naszej okolicy,a chcial sie zareklamowac .Nie chce pisac na ten temat wiecej ,poniewaz mam swoje zdanie na ten temat - odnosnie reklamy na chorym dziecku.
Wcale nie chodzi o radosc dla dziecka ,tylko o zablysniecie
i zareklamowanie wlasnej firmy.Skoro nie ma tu tv ,to zrezygnowali.Trudno ,moze lepiej nie miec placu zabaw skoro tylko jeden cel jest wazny,szkoda tylko ze zrobili dziecku nadzieje.
Chciałabym podziękowac natomiast osobom ktore mimo wszystko nadal sa z nami ,wspieraja nas i towarzysza nam
w naszej drodze po w miarę normalne życie Mai.
Zrobiono Mai masę róznych badań ,zwlaszcza ukierunkowano sie teraz na badania w kierunku tarczycy i wszystkim co z tym związane.
Podano tez immunoglobuline ,ktora ma pomoc w odpornosci.-Martwi mnie to ze po przeszczepie nadal cos jest nie tak jak trzeba.
Mamy caly czas zwiekszone dawkowanie cyklosporyny ze zwgledu na gvhd skory i stale Maja bierze leki ktore ma od poczatku choroby ,poza sterydami.
Co bedzie kiedy znow zredukujua immunosupresje? Z grafta jeszcze nie wyszła,juz mialam nadzieje ,bo skora zaczynala sie poprawiac ,a wczoraj znowu pelno krostek ,ktore Maja drapie do krwi.
Skora peka i strasznie wysycha mimo stosowania roznych masci i kremow.
Boje sie ze immunosupresja -cyklosporyna- bedzie nam towarzyszyla zawsze.
Lek ten nie jest obojetny dla organizmu,a co wazne musi byc stale kontrolowany poziom tego leku we krwi ,poniewaz kiedy poziom bedzie za duzy moze dojsc do powaznych komplikacji,juz to przechodzilismy wiec wiemy czym to grozi.
Poziom moze sie zmienic niezaleznie od dawki,czasami jest tak ,ze organizm po prostu nie przyjmie ,a kolejna dawka moze sie skumulowac z poprzednia i poziom moze wtedy wzrosnac do bardzo niebezpiecznego jak to mialo miejsce u nas 1,5 roku temu,kiedy Maja straciła przytomnosc i nie mogla jej odzyskac.
Dawka lecznicza w naszym przypadku ma wynosic ok 100 ,a prosze sobie wyobrazic ,ze sytuacja ktora miala miejsce wlasnie te 1,5 r temu byla taka ,ze poziom wynosił 1680 !
Grozilo to zatrzymaniem akcji serca,uszkodzeniem wielu narzadów i Bog wie co jeszcze.
Cale szczescie poziom zostal unormowany dosc szybko poprzez intensywne plukanie calego organizmu kroplowkami ktore byly jedna za druga puszczane na max.Wtedy po ok 5 godzinach Maja zaczela odzyskiwac przytomnosc.
Wiemy jak ten lek działa i dlatego bardzo sie go boimy,ale jednoczesnie wiemy ,ze kiedy jest odstawiany to stan Mai sie pogarsza,tak jak sie stalo ponad 3 mc temu kiedy pojawil sie gvhd po tym jak zredukowano do minimum cyklosporyne.Trzeba wiec bylo wrocic do poprzedniej dawki leczniczej i tak jest do dziś.
Przeszczep szpiku nie przyniosl efektu do konca oczekiwanego. Odpornosc nadal szwankuje mimo ze caly uklad immunologiczny zostal ,,zamieniony na nowy"
Nie wiem co bedzie dalej,co lekarze zadecyduja,czy bedzie nas czekal doszczep,lub podawanie immunoglobuliny i dozywotnie przyjmowanie silnych leków immunosupresyjnych.
Jestesmy bezradni wobec sytuacji w ktorej sie Maja znajduje.Gdybysmy mogli ,to udalibysmy sie na konsultacje do Hamburga ,poniewaz tam sa przypadki tej choroby dobrze znane.
Niestety nie wiemy nawet gdzie sie udac ,od czego zaczynac i czy ktokolwiek zechce nam pomóc.Wazna jest w tej sytuacji tez kwestia finansowa,bo po prostu nas nie stac na wyjazd,tym bardziej leczenie za granica.
Wyniki krwi z czwartku troche nas uspokoiły.Wszystkie badania szczegolowe w kierunku tarczycy wyszly znosnie ,procz Tsh ktore nadal jest bardzo niskie,ale nie ma tendencji spadkowej ,a mozna by powiedziec ,ze nawet minimum wzroslo.
Hemoglobina 9.9 wiec nie spada.
Na kolejnej wizycie czeka nas usg brzuszka i tarczycy,oraz konsultacja endokrynologa.
Maja czuje sie dobrze,jest marudna i swedzi ja skora ,ale jest silna.
Wazy juz 21,5 czyli zgubiła sporo bo az 8 kg a przy wzrosci 106 cm jest to sporo.
Rosnie nam jak na drozdzach ,wloski tez zaczynają sie podkrecac ,tylko zęby strasznie lecą po tej cyklosporynie,a do tego ten lek powoduje silny zanik dziaseł i te zabki juz są
w zasadzie malo widoczne z pod tych przerosnietych dziaseł.
Maja jest mimo swoich przezyc jest bardzo ufnym dzieckiem i nie ma nikogo kogo Maja by nie lubiała.
W domu dokazuje ,lubi sie sprzeczac z siostrami ,bardzo lubi nadal skakac na trampolinie i hustac sie ,choc jej marzeie
o hustawce nie zostalo spelnione ,sponsor ktory sie zainteresowal jej marzeniem w fundacjii ,,Mam marzenie" zrezygnowal ,ze wzgledu na trudny dostep do mediow w naszej okolicy,a chcial sie zareklamowac .Nie chce pisac na ten temat wiecej ,poniewaz mam swoje zdanie na ten temat - odnosnie reklamy na chorym dziecku.
Wcale nie chodzi o radosc dla dziecka ,tylko o zablysniecie
i zareklamowanie wlasnej firmy.Skoro nie ma tu tv ,to zrezygnowali.Trudno ,moze lepiej nie miec placu zabaw skoro tylko jeden cel jest wazny,szkoda tylko ze zrobili dziecku nadzieje.
Chciałabym podziękowac natomiast osobom ktore mimo wszystko nadal sa z nami ,wspieraja nas i towarzysza nam
w naszej drodze po w miarę normalne życie Mai.
poniedziałek, 2 czerwca 2014
Tarczyca
Kochani,ostatniego wpisu nie chciałam przeplatac z sytuacja jaka ma miejsce w Mai organizmie bo był dzień dziecka i to miał być radosny dzień.
Teraz jednak mogę napisać:
Otóż ostatnie wyniki z czwartku wykazały ,że poziom TSH jest bardzo niski, pomimo stosowania juz od roku lekow na niedoczynnosc tarczycy.Dr od razu skonsultowała się z endokrynologiem która przyszła na oddział by zobaczyć Maję.
Na kolejnej wizycie będą robione wszystkie szczegółowe badania pod tym kątem,a kiedy wyniki jeszcze raz potwierdzą tą sytuację Maja będzie musiała miec zrobiony rezonans magnetyczny porzysadki mózgowej.
Ja to tak mówię ,że jak nie jedno to drugie.Jeszcze graft nas nie opuscił ,a odzywa się tarczyca.
Już wiadomo dlaczego Maja jest tak bardzo rozdrazniona,czemu często płacze,czemu nie śpi po nocach ,ma silne pragnienie i kilka innych obajwów.
Niedoczynnośc była zdiagnozowana jeszcze w Warszawie rok temu, od tamtej pory Maja przyjmuje każdego dnia leki ,ale to co się teraz dzieje to juz nie wiem.
Nasza dr mówi ,że być może dopiero teraz wychodzi jej agresywne leczenie ,tzn skutki uboczne.
Odporność też maleje i będzie znów podawana immunoglobulina nawet bez oczekiwania na wyniki.
Graft nieco poprawił skórę ,ale bywaja dni że się nasila ,po czym blednie .Skóra nadal swędzi i piecze ,a Maja się drapie.
Odwiedziliśmy znanego dobrego dermatologa w Rzeszowie ,mamy kilka nowych masci i leków poczekamy na efekty.
Na razie obserwuje czy nie jest to spowodowane białkiem jajka ponieważ tak jakby sie nasilało po zjedzeniu.
Wazne aby nie przechodziło na organy.
Dodatkowo Majcia ma hemoroidy :( czy obejdzie sie bez operacji nie wiem ,musimy zapytac lekarza bo w sumie dopiero to zauwazylismy.
Węzełki chłonne sa nadal ,dziwne ze na ostatniej wizycie lekarz stazysta ich nie wyczuł skoro są wyczuwalne-człowiek ten sie musi jeszcze sporo nauczyc chyba bo w takim podejściu raczej nie zacznie szybko reagować,dobrze że my juz wiemy na co zwracać uwagę,aż miałam mu rękę naprowadzić.
Wizyta następna w czwartek za tydzień.
Dziekujuemy wam że nadal jestescie ze nas wspieracie ,bez was by mnie tu juz chyba nie było.
Teraz jednak mogę napisać:
Otóż ostatnie wyniki z czwartku wykazały ,że poziom TSH jest bardzo niski, pomimo stosowania juz od roku lekow na niedoczynnosc tarczycy.Dr od razu skonsultowała się z endokrynologiem która przyszła na oddział by zobaczyć Maję.
Na kolejnej wizycie będą robione wszystkie szczegółowe badania pod tym kątem,a kiedy wyniki jeszcze raz potwierdzą tą sytuację Maja będzie musiała miec zrobiony rezonans magnetyczny porzysadki mózgowej.
Ja to tak mówię ,że jak nie jedno to drugie.Jeszcze graft nas nie opuscił ,a odzywa się tarczyca.
Już wiadomo dlaczego Maja jest tak bardzo rozdrazniona,czemu często płacze,czemu nie śpi po nocach ,ma silne pragnienie i kilka innych obajwów.
Niedoczynnośc była zdiagnozowana jeszcze w Warszawie rok temu, od tamtej pory Maja przyjmuje każdego dnia leki ,ale to co się teraz dzieje to juz nie wiem.
Nasza dr mówi ,że być może dopiero teraz wychodzi jej agresywne leczenie ,tzn skutki uboczne.
Odporność też maleje i będzie znów podawana immunoglobulina nawet bez oczekiwania na wyniki.
Graft nieco poprawił skórę ,ale bywaja dni że się nasila ,po czym blednie .Skóra nadal swędzi i piecze ,a Maja się drapie.
Odwiedziliśmy znanego dobrego dermatologa w Rzeszowie ,mamy kilka nowych masci i leków poczekamy na efekty.
Na razie obserwuje czy nie jest to spowodowane białkiem jajka ponieważ tak jakby sie nasilało po zjedzeniu.
Wazne aby nie przechodziło na organy.
Dodatkowo Majcia ma hemoroidy :( czy obejdzie sie bez operacji nie wiem ,musimy zapytac lekarza bo w sumie dopiero to zauwazylismy.
Węzełki chłonne sa nadal ,dziwne ze na ostatniej wizycie lekarz stazysta ich nie wyczuł skoro są wyczuwalne-człowiek ten sie musi jeszcze sporo nauczyc chyba bo w takim podejściu raczej nie zacznie szybko reagować,dobrze że my juz wiemy na co zwracać uwagę,aż miałam mu rękę naprowadzić.
Wizyta następna w czwartek za tydzień.
Dziekujuemy wam że nadal jestescie ze nas wspieracie ,bez was by mnie tu juz chyba nie było.
niedziela, 1 czerwca 2014
Dzień Dziecka
Dziś 1 czerwca dzień dziecka a zarazem urodziny mojej córeczki Wiktorii ,to już 10 lat -
Moje skarbeńka życzę wam Wszystkiego najlepszego,przede wszystkim dużo dużo zdrówka i bezmiar szczęścia,aby każdy kolejny dzień był lepszy od poprzedniego.Życzę wam wszystkiego najlepszego z całego mojego serca.
Kocham was najmocniej na świecie i chcę abyście zawsze o tym pamiętały ,nawet wtedy kiedy już nie będziecie małymi dziećmi.
Życzenia składam wszystkim dzieciom które dziś mają swoje ,,Święto"
Nie zapominam również o tych małych aniołkach które są w niebie i które dziś mają
Wielki Bal tam na górze ,jesteście i będziecie zawsze w moim sercu i pamięci .
Dzieci to skarb największy
*Mądrość ludzi jest szaleństwem w oczach Boga. Jeśli posłuchamy głosu dziecka,które mieszka w naszej duszy, oczy nasze znowu nabiorą blasku.
— Paulo Coelho
Moje skarbeńka życzę wam Wszystkiego najlepszego,przede wszystkim dużo dużo zdrówka i bezmiar szczęścia,aby każdy kolejny dzień był lepszy od poprzedniego.Życzę wam wszystkiego najlepszego z całego mojego serca.
Kocham was najmocniej na świecie i chcę abyście zawsze o tym pamiętały ,nawet wtedy kiedy już nie będziecie małymi dziećmi.
Życzenia składam wszystkim dzieciom które dziś mają swoje ,,Święto"
Nie zapominam również o tych małych aniołkach które są w niebie i które dziś mają
Wielki Bal tam na górze ,jesteście i będziecie zawsze w moim sercu i pamięci .
Dzieci to skarb największy
*Mądrość ludzi jest szaleństwem w oczach Boga. Jeśli posłuchamy głosu dziecka,które mieszka w naszej duszy, oczy nasze znowu nabiorą blasku.
— Paulo Coelho
Subskrybuj:
Posty (Atom)







